Nicholas Siekierski, Klub Absolwenta Instytutu Wolności


Dla Polski zostawiłem życie w Kalifornii – ludzie mówią mi, że zwariowałem. Na pewno nie ze względu na pogodę, ale nie wyobrażam sobie życia nigdzie indziej.

Moi dziadkowie byli oficerami w Wojsku Polskim i walczyli w kampanii wrześniowej. Po sześciu latach w niemieckiej niewoli zostali wyzwoleni przez amerykańskich żołnierzy 101. pułku kawalerii. Wiele lat później, na drugim końcu świata (Redwood City, kilka kroków od Zatoki San Francisco) przyszedłem na świat ja. I chociaż większość życia spędziłem w Stanach, zawsze czułem związek z Polską. O moim pochodzeniu przypominały mi podróże z czasów dzieciństwa do ojczyzny moich rodziców. Już jako dorosły zdecydowałem się tu powrócić. W 2014 r. przeprowadziłem się do Warszawy, aby uzyskać doktorat z historii. Od tego czasu moja miłość do Polski wzrasta.

Dziś Polska rozpoczyna nowy rozdział w swojej historii. Niektórzy obawiają się tego, co przyniesie przyszłość, niemniej jednak ja jestem optymistą. Współczesna Warszawa diametralnie różni się od tej z wczesnych lat dziewięćdziesiątych. Na pierwszy rzut oka widać ogrom pozytywnych zmian: powstały drapacze chmur, autostrady, linie metra, nowe restauracje, sklepy i miejsca spotkań. Jednak najważniejszym osiągnięciem jest wolność. Nigdy wcześniej Polacy nie byli tak entuzjastycznie nastawieni do zakładania własnych firm, poznawania świata, czy wykorzystywania nowych możliwości. Przybyłem tu, aby studiować i na nowo odkrywać kraj z którego pochodzę. Na miejscu urzekła mnie ciekawa kultura i wielki potencjał, jaki drzemie w Polsce. To właśnie zadecydowało o chęci pozostania w ojczyźnie moich rodziców.

Uważam jednak, że Polacy nie wykorzystali w pełni swojej wolności.

Ubiegłe ćwierćwiecze Polska zanadto skupiła się na ustępowaniu innym, oczekiwaniu na przyłączenie do NATO i Unii Europejskiej, a także w dużej mierze, stawianiu kwestii bezpieczeństwa ponad suwerenność. To zrozumiałe, zwłaszcza w kontekście odrodzonego kraju, który dopiero co odzyskał wolność. Teraz nadszedł czas, by Polska wreszcie stanęła na nogi.

 

Jesteśmy świadkami zmian zachodzących na arenie międzynarodowej. Wiele największych europejskich państw nie przywiązuje dużej wagi do obrony terytorium Europy, nawet jeśli pozwala im na to stan ich gospodarki. Dla Niemiec ważniejszą kwestią niż inwestowanie w obronność wydaje się przyjmowanie fali imigrantów. Unia Europejska pogrążyła się w chaosie, zaś referendum w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z UE może wstrząsnąć całą wspólnotą. Do tego coraz większa pewność siebie Rosji na arenie międzynarodowej powoduje dalsze komplikacje. 

Bierne oczekiwanie na dalszy rozwój sytuacji rzadko prowadzi do jej pomyślnego rozwiązania problemów.

Ameryka, najważniejszy sojusznik Polski, stoi w obliczu wyborów, które mogą zmienić bieg jej historii. To zrozumiałe, że Polacy obawiają się o ich wynik, zwłaszcza w przypadku wygranej tak nieprzewidywalnego kandydata, jakim jest Donald Trump. Jednak jest coś, czego Polacy mogliby nauczyć się od Amerykanów, jak i samego Trumpa. Odpowiednie nastawienie jest bowiem równie ważne, co potęga militarna czy gospodarcza.

 

W kwestii przeznaczania 2 proc. PKB na obronność, Polska w sposób godny podziwu przewodzi Europie, lecz to nie wystarczy. Nie można nazwać strategią oczekiwania na wsparcie i pomoc ze strony Zachodu w obliczu niebezpieczeństw pojawiających się na wschodzie. Polskę i Amerykę łączy zaufanie oraz poczucie celowości. Kiedy obrona własnego kraju wymaga natychmiastowego działania, przywództwa nie szuka się poza jego granicami. Nic nie zastąpi tego, co stworzymy sami.

 

Aby w pełni sprostać współczesnym wyzwaniom, Polska musi dbać o swoje najcenniejsze zasoby, czyli młodych przywódców.

 

Proces ich kształcenia już się rozpoczął, a innowacyjne programy wykorzystują wielki potencjał, który drzemie w przedstawicielach młodego pokolenia. Przykładem może być moje uczestnictwo w zajęciach Szkoły Przywództwa Instytutu Wolności. Wspaniałym doświadczeniem okazało się czerpanie wiedzy od tak wielu wybitnych przywódców i wykładowców. Podzielam entuzjazm wielu młodych Polaków, skierowany na to, by uczynić nasz kraj lepszym. Musimy więc wspierać to zaangażowanie. Równie ważne obok kształtowania nowych przywódców jest pozbycie się raz na zawsze pesymizmu i defetyzmu, które towarzyszyły nam w przeszłości. Wiem, że była ona niezwykle trudna, jednakże nastawienie, które niegdyś stanowiło mechanizm obronny przeciwko wyzwaniom nie do pokonania, dziś jest ciężarem.

 

Zmiany w mentalności są niezbędne, by kształtować naród, który będzie silny zarówno gospodarczo, jak i militarnie.

 

Czy Polska powinna oczekiwać, że w sytuacji zagrożenia Ameryka ją obroni, jeśli sama nie potrafiła w pełni wykorzystać swojego potencjału i kilka milionów młodych ludzi zmuszonych zostało do emigracji w poszukiwaniu lepszych możliwości rozwoju? Przed nowymi pokoleniami przywódców stoi ogromne wyzwanie. Muszą oni sprawić, że Polska stanie się atrakcyjnym miejscem do zamieszkania założenia rodziny i znalezienia pracy. Tylko to może nakłonić tych, którzy wyjechali do powrotu i związania swojej przyszłości z Polską. Sam opuściłem Dolinę Krzemową oraz słoneczną Kalifornię, żeby zamieszkać w Warszawie. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć że Polska zajmuje silniejszą pozycję w wielu kwestiach: gospodarczej, demograficznej, czy kulturowej niż USA. To od Polaków zależy w jaki sposób wykorzystają ten potencjał i możliwości.

 

Wierzmy we własne siły w możliwość osiągnięcia sukcesu i nie oczekujmy ciągle na wsparcie z zewnątrz. Wtedy zdamy sobie sprawę, że bezpieczeństwo którego tak bardzo pragniemy, znajduje się w naszych własnych rękach.

Każdy z nas powinien zadać dziś sobie proste pytanie, co dziś robię, aby uczynić Polskę bezpiecznym, dobrze prosperującym i silnym krajem; państwem naszych marzeń ?

 

Czytaj tekst Nicholasa Siekierskiego w języku angielskim: Poland's Independence Starts at Home.

 

 

POKAŻ STARSZE naciśnij SHIFT by załadować wszystko POKAŻ WSZYSTKIE