Związki zawodowe, a prawa pracowników i samozatrudnionych w czasach cyfryzacji – nowe wydanie Ekspresu Niemieckiego

Ekspres Niemiecki nr 40, red. Janusz Gorol

Związki i ochrona praw pracowników w czasach cyfryzacji. Apel niemieckich lekarzy „by wyłączyć tryb paniki”. Pozew przeciwko landowi Hamburg złożony przez grupę restauracyjno-hotelarską Block za wprowadzanie kwarantanny. Rosja domaga się dostępu do Nawalnego, a w Bundeswerze już wkrótce mogą pojawić się „Genarałki sztabu”. O tym wszystkim przeczytacie w najnowszym numerze Ekspresu Niemieckiego.


Związki zawodowe, a prawa pracowników i samozatrudnionych w czasach cyfryzacji

Cyfryzacja przynosi do świata pracy zmiany, które jedni postrzegają jako szanse inni jako zagrożenia, niemniej jednak zmieniają one wiele w relacjach pracodawca – pracownik – związki zawodowe. W czasie kryzysu pandemii, cyfryzacja w wielu dziedzinach mocno przyspieszyła, więc temat staje się coraz bardziej aktualny i pilny. Dlatego niemieckie związki zawodowe od kilku lat prowadzą dyskusję o tym jak powinny wyglądać relacje pracownicze w kontekście cyfryzacji, robotyzacji i pracy zdalnej.

Związkowcy dostrzegają wiele problemów, które ich zdaniem wymagają regulacji prawnej. DGB (Deutscher Gewerkschaftsbund – federacja 8 związków zawodowych zrzeszających łącznie ok. 6 mln członków) przygotowała dokument koncepcyjny „Sztuczna inteligencja dla dobrej pracy”, który ma zapewnić ramy dla dyskusji związkowych, politycznych i firmowych. W dokumencie koncepcyjnym przedstawiono 10-punktowy plan tego, jak mogą wyglądać ramy prawne dla właściwego wykorzystania sztucznej inteligencji. Są w nim zawarte oczekiwania regulacji prawnych dotyczących  m.in.:

  1. Ustanowienia niezależnych organów certyfikacyjnych, nadzorczych i kontrolnych.
  2. Wspierania firmowych procesów negocjacyjnych poprzez wzmocnienie praw do współdecydowania, w tym m.in.:
    • rozszerzenie prawa do szkolenia / podnoszenia kwalifikacji zawodowych w zakładzie (należy się spodziewać, że korzystanie z systemów SI – również w dłuższej perspektywie i zasadniczo – zmieni wymagania dotyczące kwalifikacyjne w firmie;
    • współdecydowania w zakresie wykorzystywania danych osobowych oraz ochrony dóbr osobistych pracowników;
    • ułatwienia angażowania ekspertów zewnętrznych, które nie jest uzależnione od wcześniejszego porozumienia z pracodawcą.
  3. Promowanie rozwoju kompetencji rad zakładowych i rad pracowniczych w zakresie operacyjnego wykorzystania SI.
  4. Wprowadzenie niezależnej ustawy o ochronie danych pracowniczych.
  5. Zakaz wykorzystywania nielegalnie pozyskanych danych pracowników (np. w celach dowodowych).
  6. Ochrona pracowników przed dyskryminacją opartą na algorytmach.
  7. Rozszerzenie badań pracy i badań krytycznych w zakresie danych w celu promowania realizacji projektów AI opartych na partnerstwie społecznym (opracowanie obowiązujących standardów / warunków ramowych).

Związkowców niepokoi sytuacja, w której SI bezpośrednio kieruje pracownikami. Tak jest np. w zakładach  Aqua Römer, producenta wody mineralnej z Göppingen, gdzie SI „Mary” zarządza około 100 pracownikami. Oprogramowanie samodzielnie organizuje magazyn, przydziela drogą radiową (kobiecym głosem) kolejne zamówienie i mówi skąd ma zostać odebrana odpowiednia paleta. Oprogramowanie umożliwia śledzenie przepływu towarów, ale również ruchu pracowników. Wywołało to ostry sprzeciw rady pracowniczej, która ostatecznie wynegocjowała z pracodawcą, że  „Mary” nie może rejestrować wydajności i charakterystyki zachowania i nie może być wykorzystywana w sporach z zakresu prawa pracy.

W przypadku pracy zdalnej pracownicy cenią sobie elastyczność, ale jednocześnie potrzeba bardzo jasnych przepisów i warunków dla domowego biura, w tym prawa do niedostępności. Pracownikom można by zgodnie z prawem przyznać prawo do tymczasowej pracy z domu, jeśli sobie tego życzą. A jeśli nie jest to możliwe, to pracodawca musiałby uzasadnić i wyjaśnić brak zgody.

W trakcie cyfryzacji firmy coraz częściej eksperymentują z przydzielaniem pracy za pośrednictwem platform internetowych, takich jak Clickworker, Jovoto czy Upwork, tzw. crowdworkerom lub cloudworkerom. Crowdsourcing to specyficzna forma dystrybucji zleceń pracy – zwykle dla osób (formalnie) samozatrudnionych. Platformy takie jak wymienione powyżej pełnią rolę pośredników. Warunki realizacji zlecenia są ustalane bardzo jednostronnie – jednak nie musi tak być o ile crowdworkerzy zjednoczą się dla obrony swoich interesów. To właśnie proponuje związek zawodowy ver.di, który już teraz reprezentuje interesy zrzeszonych w nim 30 000 osób samozatrudnionych i innych, którzy pracują w pełnym lub niepełnym wymiarze godzin jako crowdworkerzy.

Cyfryzacja, praca zdalna i gospodarka platformowa nie tylko zmieniają świat pracy, ale stawiają też związki zawodowe przed nowymi wyzwaniami. Dotąd związki pozyskiwały nowych członków głównie w zakładach pracy, ale to się teraz zmienia. Niezależni specjaliści czy pracownicy startupów niekoniecznie byli częścią podstawowej klienteli związków. Nie bez powodu IG Metall i Verdi rozpoczęły własne inicjatywy na rzecz crowdworkerów, a IG Metall sprzymierzył się nawet z Youtubers Union.

Źródła: DGB.DE, Handelsblatt, Handelsblatt, Handelsblatt


„Wyłączmy tryb paniki” – lekarze apelują o zmniejszenie restrykcji w związku z koronawirusem

W związku z bardzo małą ilością pacjentów z Covid19 na intensywnej terapii, a także brakiem dużych ognisk zarażeń, Krajowe Stowarzyszenie Lekarzy Ubezpieczenia Zdrowotnego (KBV) wnioskuje o poluzowanie restrykcji na terenie Niemiec. Jak powiedział prezes KBV Andreas Gassen w piątkowym magazynie Business Insider „można wyłączyć tryb paniki”. Jego zdaniem obserwując statystyki można zauważyć brak większych ognisk, bardzo małą liczbę osób hospitalizowanych na oddziałach intensywnej terapii, a także bardzo niski poziom zgonów. „Liczby dają powód do ponownego przemyślenia obostrzeń w związku z koronawirusem, bez przechodzenia w lekkomyślność” – powiedział Gassen. Opowiedział się za złagodzeniem wymagań dotyczących wydarzeń: „nie widzę powodu, dla którego stadion na 60 000 widzów nie może pomieścić 8 000, zamiast 5 000 widzów.”

Koncerty i imprezy dla publiki do 5000 osób odbywają się już od końca sierpnia m.in. w berlińskim Waldbühne. Jedyną ważną rzeczą, zdaniem lekarza, jest unikanie wąskich gardeł przy bliskich kontaktach, aby zminimalizować ryzyko infekcji.

Władze w Niemczech zgłosiły ostatnio 1 484 nowe infekcje w ciągu jednego dnia. Od początku kryzysu co najmniej 256 850 osób w Niemczech zostało zarażonych wirusem Sars-CoV-2, jak ogłosił w zeszły piątek Instytut Roberta Kocha (RKI) na swojej stronie internetowej (stan danych 11.09, godz. 00:00). Liczba zgonów związanych z infekcją koronawirusa wynosi 9 342. To o jeden więcej niż dzień wcześniej. Według szacunków RKI do czwartku rano infekcję przeszło około 230 600 osób.

Po raz pierwszy od czerwca liczba testów rejestrowanych co tydzień przez Instytut Roberta Kocha (RKI) ponownie spadła. W tygodniu od 31 sierpnia do 6 września naliczono ponad milion testów – o około 50 000 mniej niż w poprzednim tygodniu. Po raz pierwszy od tygodnia 22-28 czerwca 2020 liczba wykonywanych testów ponownie spadła.

Źródło: WELT


Sierżantka, Genrałka Brygady, Podpułkowniczka w Bundeswerze?

Jak donosi na swoich łamach Welt, Federalne Ministerstwo Obrony planuje oficjalnie wprowadzić żeńskie stanowiska w Bundeswerze. Dokumenty w tej sprawie mają 15 września 2020 r. trafić do minister Kramp-Karrenbauer.

Sierżantka (Feldwebelin), Żeglarka (Bootsfrau), Generałka Brygady (Brigadegeneralin) mają stać się oficjalnymi stopniami w wojsku, mimo sceptycznego stosunku specjalistów.

Jak pisze Thorsten Jungholt, podczas poufnej rozmowy na początku lipca w Federalnym Ministerstwie Obrony  uczestnicy byli zgodni. Przed końcem tej kadencji należy zmienić: „zarządzenie Prezydenta Federalnego w sprawie stopni i umundurowania żołnierzy” (die Anordnung des Bundespräsidenten über die Dienstgradbezeichnungen und die Uniform der Soldaten). Cel reformy: „wprowadzenie rang kobiecych” w Bundeswehrze. Według proponowanych zmian, nie powinno używać się sformułowania „Pani Major” jak poprzednio, ale „Pani Majorka” (majorin).

Zgodnie z wstępnymi ustaleniami, zanim zmiana wejdzie w życie, „należy ustanowić okres przejściowy wynoszący około jednego roku, podczas którego można już stosować nowe oznaczenia rangi”. Zgodzono się również, że „określenia kapitan i pułkownik nie powinny być określane płcią”.

Protokół z dyskusji zatwierdzili sekretarz stanu Gerd Hoofe, szef działu kadr, generał broni Klaus von Heimendahl i szef Departamentu Sił Zbrojnych, generał porucznik Kai Rohrschneider. Szefowi działu prawnego Andreasowi Conradiemu zlecono następnie opracowanie „konkretnej propozycji wdrożenia”. Stwierdzono, że należy również sporządzić plan czasu i komunikacji. W nadchodzącym tygodniu, 15 września 2020 r., minister Annegret Kramp-Karrenbauer ma otrzymać „propozycję decyzji”.

Dla przewodniczącej CDU temat jest dość delikatny. Było już kilka inicjatyw zmiany stopni zaszeregowania z szeregów oficerów ds. Równości Bundeswehry lub rekrutacji personelu. Inicjatywy takie motywowano m.in. tym, że stopnie żeńskie i związany z nimi wizerunek nowoczesnych sił zbrojnych, ułatwiałyby rekrutację kobiet do wojska.

Ale nawet najbardziej zaangażowane kobiety na szczycie Bundeswehry, była minister Ursula von der Leyen (CDU), nie podjęły tej kwestii. Powód: doradcy tłumaczyli jej, że wszystkie sondaże w siłach zbrojnych dały jasny wynik,  większość kobiet w Bundeswehrze odrzuciła stopnie związane z płcią.

Nawet teraz istnieje opór. Plany poufnej grupy nie pozostały niejawne, ale od dawna były dyskutowane emocjonalnie, czy to w radiu, czy w mediach społecznościowych. Są też listy od kobiet w siłach zbrojnych, adresowane do ministerstwa, a także do komisarz obrony Evy Högl (SPD).

Stwierdzono, że w szeregach żeńskich pojawią się nowe różnice. Wymogi równości spełnia przedrostek „Pani”. Odmienne stopnie są zdaniem krytyków odgórnym przejawem odmienności, co jest bardziej szkodliwe niż korzystne dla integracji kobiet.

Wiele osób wskazuje także na to, że kariera w armii nie jest z wielu innych powodów atrakcyjnym wyborem.  Dopóki inicjatywa „Ready for Action Initiative” zainicjowana przez Kramp-Karrenbauer nie przyniesie rezultatów, a żołnierzom brakuje kamizelek kuloodpornych, odzieży bojowej i broni, oznaczenia rang są maskującym listkiem figowym.

Podobnie widzą to kobiety w Komisji Obrony Bundestagu. „Nie ma dla mnie to żadnego znaczenia”, czy są stopnie kobiece, powiedziała rzeczniczka FDP ds. Polityki obronnej, Marie-Agnes Strack-Zimmermann, ale „ale uważam, że Bundeswehra ma inne problemy”.

Zdanie podziela zajmująca się obronnością w SPD Siemtje Möller, która uważa, że ​​„w zasadzie dobrze jest myśleć o niedyskryminującym języku. Kiedy jednak rozmawiam z żołnierkami Bundeswehry, nie narzekają one na rangę nie-płciową, ale na brak kamizelek ochronnych, za mało butów lub pustych szaf z ubraniami, przez co nie mają kombinezonu lotniczego w swoim rozmiarze.”, „Dobrze jest mieć rangę ze względu na płeć, ale nie naprawia ona braków w wyposażeniu, zwłaszcza dla kobiet” – mówi Möller.

Teraz decyzja dotycząca kobiecych stopni należy do Minister Kramp-Karrenbauer. Ona jednak, oficjalnie nie chce się jeszcze angażować. Równość kobiet i mężczyzn jest „uniwersalną zasadą przewodnią w sferze działań Federalnego Ministerstwa Obrony”, powiedziała rzeczniczka zapytana przez WELT, a równe traktowanie językowe „jest jednym z wielu problemów”. Jednak jak podkreśla rzeczniczka „Pani minister nie była jeszcze zaangażowana w projekty w tym konkretnym punkcie”.

Źródło: WELT


Grupa Block pozywa Land Hamburg za lockdown

Branża hotelarska i restauracyjna jest jedną z tych które najbardziej ucierpiały w wyniku przymusowych zamknięć lokali w z związku z pandemią. Ponad 62 procentowi wszystkich hoteli i restauracji w Niemczech grozi bankructwo. W związku z tym Grupa Block postanowiła wnieść pozew do Hamburskiego sądu administracyjnego, domagając się odszkodowania od państwa i stałego obniżenia podatku VAT.

Na spotkaniu z dziennikarzami ekonomicznymi Stephan von Bülow, 63-letni menadżer grupy powiedział, że jest to jedyna możliwość na przetrwanie branży. Jego zdaniem skupiono się na pomocy małym i średnim przedsiębiorcom, a także gigantom takim jak TUI czy Lufthansa, a większe zakłady gastronomiczne nie uzyskały żadnej pomocy od państwa.

Dziś mimo poluzowania restrykcji jeden z hoteli grupy posiadający 510 pokoi ma średnie obłożenie na poziomie 19%, a żeby mógł się utrzymać potrzeba by było obłożenia przekraczającego 61%. Ponadto, ze względu na ograniczenia,  z sali imprezowych może korzystać tylko jedna piąta osób.

Poza wsparciem do wynagrodzeń dla ponad 2500 pracowników, które zatrudnia grupa, nie otrzymała ona żadnej pomocy. Dlatego jak przyznaje von Bülow tegoroczny wynik zamknięty zostanie z ponad milionową stratą, której nie uda się odpracować przez wiele lat. Według informacji Stowarzyszenia Dehoga, zrzeszającego właścicieli hoteli i restauracji, na początku 2021 r. rozpocznie się fala upadłości w branży gastronomicznej. Aktualne obniżenie podatku obowiązuje do końca czerwca 2021 roku. Zdaniem restauratorów dalej będą oni jednak w trudnej sytuacji i okres ten powinien zostać wydłużony o co najmniej pięć lat.

W Niemczech działa ponad 8000 hoteli i około 72 000 restauracji. Według Stowarzyszenia Dehoga w branży pracuje około 2,4 miliona osób.

Źródło: WELT


Rosja domaga się dostępu do Nawalnego

Rosyjski MSZ oficjalnie zwrócił się do strony niemieckiej o dostęp do dokumentów i uczestniczenia ich ekspertów w „czynnościach śledczych”. Moskwa nie czuje się jednocześnie usatysfakcjonowana uzyskaniem do niemieckich badań Nawalnego za pośrednictwem Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW).

W Moskwie uruchomione zostało dochodzenie wstępne, którego nie należy mylić z formalnie wszczętym dochodzeniem karnym, po tym jak Niemcy oficjalnie potwierdzili, że ten najważniejszy aktualnie przeciwnik Putina został otruty. W związku z tym przesłuchano w Rosji kilka osób i wystąpiono do Niemiec o pomoc prawną. Celem jest umożliwienie obecności rosyjskich śledczych i „rosyjskiego eksperta”, gdy „niemieccy koledzy prowadzą śledztwo z Nawalnym z lekarzami i ekspertami”. Chodzi między innymi o to, że Rosjanie mogą „zadawać bardziej szczegółowe i dodatkowe pytania”. Resort podkreśla, że zasłabniecie Nawalnego miało miejsce w Rosji i władze maja pełne prawo znać wszystkie szczegóły zdarzenia.

Niemcy jednak bardzo niechętnie odnoszą się do tej prośby. Rzecznik Rządu Federalnego Steffen Seibert powiedział, że rozpoczęto „kroki w celu zabezpieczenia dowodów”, które nie zostały jeszcze zakończone. Należy również przestrzegać „konwencji dotyczących poufności”. Potwierdził, że Rosja ma wystarczające informacje, aby przeprowadzić własne dochodzenie w sprawie usiłowania zabójstwa. Moskwa ma „wszystko, co niezbędne do przeprowadzenia śledztwa” – powiedział Seibert.

Rodzina i otoczenie Nawalnego uważają że rząd Rosyjski jest bezpośrednio zaangażowany w jego otrucie i obawiają się bezpośredniego uczestniczenia rosyjskich śledczych w przesłuchaniach. Leonid Wolkow, szef sztabu Nawalnego powiedział w piątek w rozmowie z FAS, że taka prośba jest „całkowicie nie do przyjęcia”. Wskazał, że takie żądania ze strony Rosji to „czysta propaganda”, ponieważ nie było tam do tej pory nawet śledztwa w sprawie Nawalnego.

Na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ rosyjski ambasador przy ONZ, Wasilij Nebsya, potwierdził, że Rosja „nie ma podstaw do wszczęcia śledztwa. Nasi lekarze, którzy przypadkowo uratowali Aleksieja Nawalnego, nie znaleźli w jego ciele śladów broni chemicznej. Niemieckie laboratorium potwierdza, że ​​znaleźli. Ale nie otrzymaliśmy z Niemiec żadnych dowodów, które pozwoliłyby nam stwierdzić, że była to próba zatrucia, a więc wszcząć dochodzenie ”.

Wydarzenia wokół Nawalnego przypominają „jakąś brudną grę inscenizowaną”, powiedział Nebensya: „ktokolwiek ma z tego korzyści, zrobił to”. Nie oznacza to, że Putin lub inni wysoko postawieni członkowie aparatu władzy mogliby mieć takie motywy. Najskuteczniejsi przeciwnicy są przed ważnymi wyborami regionalnymi (które rozpoczęły się w piątek i trwają do niedzieli), trwających w obliczu wzmożonych protestów w Rosji i masowych protestów na Białorusi.

Nawalny stracił przytomność na pokładzie samolotu, którym wracał do Moskwy z Tomska. Po awaryjnym lądowaniu nieprzytomny trafił do szpitala w Omsku, gdzie – według nieoficjalnych wiadomości – w jego organizmie znaleziono substancję niebezpieczną dla Nawalnego, ale i dla otoczenia. Później lekarze zaprzeczyli tej informacji, twierdząc, że ani we krwi, ani w moczu mężczyzny nie znaleziono toksycznych substancji, a utrata przytomności mogła nastąpić w wyniku zaburzeń metabolicznych, takich jak spadek poziomu cukru we krwi.

Julia Nawalna, żona opozycjonisty, w piśmie do Putina zażądała wydania zgody na transport męża do Niemiec.  Ostatecznie Nawalny został przewieziony do szpitala Charité w Berlinie. Przez kilkanaście dni utrzymywany był w stanie śpiączki farmakologicznej. Według niemieckich lekarzy w organizmie opozycjonisty wykryto środek bojowy z grupy nowiczoków, którym próbowano kilka lat temu otruć Siergieja Skripala i jego córkę

Źródło:  FAZ


Redakcja

Janusz Gorol – na co dzień HR Biznes Partner w dużej firmie produkcyjnej. Z zamiłowania koordynator projektów, trener, doradca, animator i działacz społeczny. Absolwent teologii
i politologii, ukończył program Szkoły Przywództwa Instytutu Wolności, a także studia podyplomowe z zakresu Zarządzanie Zasobami Ludzkimi. Aktualnie kontynuuje edukacje na studiach MBA o profilu Przemysł 4.0 na Politechnice Śląskiej. Był także stypendystą Fundacji Otto Benecke w ramach programu You.va oraz Ifa Institut na Herder Institut Leipzig, a także trzykrotnie uczestnikiem Acton University w Grad Rapids Michigan.

Paweł Kulbiński – zajmuje się analizami na rzecz projektów inwestycyjnych oraz współpracą międzynarodową przedsiębiorstw, w tym przygotowywaniem informacji o rynkach. Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego oraz studiów podyplomowych w Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu.

Ekspres Niemiecki nr 40, red. Janusz Gorol

Janusz Gorol – redaktor prowadzący – na co dzień HR Biznes Partner w dużej firmie produkcyjnej. Z zamiłowania koordynator projektów, trener, doradca, animator i działacz społeczny. Absolwent teologii i politologii, ukończył program Szkoły Przywództwa Instytutu Wolności, a także studia podyplomowe z zakresu Zarządzanie Zasobami Ludzkimi. Obecnie kontynuuje edukacje na studiach MBA o profilu Przemysł 4.0 na Politechnice Śląskiej. Był także stypendystą Fundacji Otto Benecke w ramach programu You.va oraz Ifa Institut na Herder Institut Leipzig, a także trzykrotnie uczestnikiem Acton University w Grad Rapids Michigan.

Wpisz swój adres email

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celu przesyłania informacji o aktualnościach, projektach oraz innych informacji o charakterze marketingowym lub edukacyjnym, na zasadach określonych Polityką Prywatności.

 

Newsletter

Zapisz się do newslettera, by otrzymywać najważniejsze wiadomości od Instytutu Wolności

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celu przesyłania informacji o aktualnościach, projektach oraz innych informacji o charakterze marketingowym lub edukacyjnym, na zasadach określonych Polityką Prywatności.

 

Newsletter

If you wish to sign up for a newsletter, please provide your details

I hereby agree for processing my personal data in order to send information about news, projects and other marketing or educational information, on the terms set out in the Privacy Policy.

 

I hereby agree for processing my personal data in order to send information about news, projects and other marketing or educational information, on the terms set out in the Privacy Policy.

 

Ich erkläre mein Einverständnis zur Verarbeitung meiner persönlichen Daten zum Zweck der Benachrichtigung über aktuelle Dinge,Projekte sowie andere Informationen mit Marketing- oder Bildungscharakter gemäß den Grundsätzen der Datenschutzerklärung.