Instytut Wolności |Bezpieczna Przyszłość dla Polski |Trzy spojrzenia na źródła kapitalizmu - Instytut Wolności

Trzy spojrzenia na źródła kapitalizmu

Piotr Górski

By lepiej zrozumieć nadzieje i zagrożenia jakie niesie kapitalizm, warto przyjrzeć się jego początkom

Nasze postrzeganie rzeczywistości determinuje nasze działania. To, w jaki sposób rozpoznajemy daną sytuację na podstawie docierających do nas informacji przekłada się na podejmowane przez nas decyzje i postępowanie czy to w życiu prywatnym czy zawodowym. Kiedy dany obraz rzeczywistości stworzony przez wartości i słowa zostaje powszechnie przyjęty, a liczne osoby zaczynają kierować się nimi możemy mówić o pewnej formacji społeczno-kulturowej. To z kolei przekłada się również na życie gospodarcze.

Jedną z form życia gospodarczego jest kapitalizm. Dyskutując o jego współczesnych kształtach warto wrócić do jego początków i przyjrzeć się kulturowym uwarunkowaniom, które przyczyniły się do dominacji kultury kapitalizmu w Europie w XVII-XVIII wieku. Podążymy tu za trzema wybitnymi myślicielami – Albertem Hirschmanem, Maxem Weberem i Fernandem Braudelem, którzy w odmiennych czynnikach doszukiwali się odpowiedzi na pytanie, dlaczego kapitalizm zrodził się właśnie na Zachodzie i czemu właśnie w tamtym okresie.

Kapitalizm jako projekt polityczny

W książce “Namiętności i interesy. U intelektualnych źródeł kapitalizmu” Hirschman pokazuje, w jaki sposób działalność nakierowana na zysk stała się cenioną, uznawaną za wartościową i mile widzianą aktywnością, a co więcej miała przyczyniać się do powstania lepszego, bardziej łagodnego i ogładzonego społeczeństwa, za sprawą stałości i przewidywalności osób dbających o swój interes. Przemiany dokonujące się od XVI do XVIII wieku, nie były zatem nakierowane na efekty ekonomiczne, lecz przede wszystkim polityczne, społeczne, a nawet moralne.

 

Przemiany dokonujące się od XVI do XVIII wieku, nie były zatem nakierowane na efekty ekonomiczne, lecz przede wszystkim polityczne, społeczne, a nawet moralne.

 

Punktem wyjścia – podążam tu za myślą Hirschmana – była przezwyciężenie namiętności kierujących ludźmi – zarówno rządzących, jak i rządzonych – przyczyniających się do społecznie negatywnych skutków, takich jak wojny, wewnętrze i zewnętrzne, czy oddawanie się różnym rodzajom żądz – żądzy władzy, chwały czy pieniędzy. Te ostatnie „łatwo” i w dużych ilościach można było oczywiście zdobywać chwalebnie, choć w sposób krzywdzący innych – na przykład jako łup wojenny lub podstępnie poprzez zabór.

O ile we wcześniejszych wiekach mocno potępiano te trzy skłonności ludzkie, to okres renesansu pomógł na spojrzenie na człowieka, z pewną dozą gorzkiej akceptacji, „takim jakim jest”. Już wtedy ta refleksja miała przyczyniać się do stworzenia, jakbyśmy dziś powiedzieli, projektu politycznego, czego najbardziej znamiennym przykładem była myśl Niccolo Machiavelli. Wiedza o człowieku i jego naturze miała ułatwiać rządzenie państwem.

 

W okiełznaniu człowieka nie pomagała ani religia, ani moralizująca filozofia; ani tłumienie jego namiętności, ani ujarzmianie i wykorzystania ich na rzecz dobra ogółu. Poszukiwano więc innych narzędzi, które sprawiłyby, że człowiek będzie mógł stać się lepszy, a porządek społeczny bardziej przyjazny.

 

Poza namiętnościami i rozumem

W refleksjach nad człowiekiem wciąż dominował podział na namiętności i rozum. Doszło do głosu przeświadczenie, że namiętności są destrukcyjne, a rozum nieskuteczny. W okiełznaniu człowieka nie pomagała ani religia, ani moralizująca filozofia; ani tłumienie jego namiętności, ani ujarzmianie i wykorzystania ich na rzecz dobra ogółu. Poszukiwano więc innych narzędzi, które sprawiłyby, że człowiek będzie mógł stać się lepszy, a porządek społeczny bardziej przyjazny.

W XVII wieku nadzieję dostrzeżono w zasadzie równoważenia się namiętności i uznano ją za najlepszy sposób radzenia sobie z ich destrukcyjnymi skutkami. Do zastosowania zasady potrzebne było wyodrębnienie różnych rodzai namiętności i uznanie jednych za mniej szkodliwe od innych. Choć nie wynikało to z konkretnego namysłu czy wyrafinowanej kalkulacji, w XVII wieku o chciwości mówiono najmniej negatywnie. Pozwoliło to upowszechnić przekonanie, że w zarabianiu pieniędzy nie ma nic niestosownego. Wcześniej działalność handlowa, bankowa czy wytwórcza nie była dobrze widziana przez chrześcijaństwo i uznawana przez nie za działania niegodne, z trudem tolerowane. „Aby owa radykalna przemiana wartościowania mogła stać się przekonująca i spowodować czasowe zawieszenie głęboko zakorzenionych schematów myślenia i sądzenia, trzeba było wyposażyć tę »uporczywą« namiętność w dodatkową cechę, a mianowicie w nieszkodliwość”(s. 56) – podsumowuje Hirschman.

Dbanie o własne korzyści materialne zaczęto nazywać interesami. Kategoria ta stała się obok namiętności i rozumu ważnym czynnikiem opisu rzeczywistości, w którym upatrywano nadziei na rozwiązanie wszystkich trudności, które te pierwsze rodziły, a ten drugi z nimi sobie nie radził. „Interes nie zwiedzie” – brzmiała znana maksyma w tamtych czasach.

 

Szybko spostrzeżono inne zagrożenia dla porządku politycznego, które rodziła kultura kapitalistyczna. Pierwsze, na które zwracał uwagę Adam Ferguson, to bardzo silna pozycja osób bogatych mogących korumpować władzę, mając w rzeczywistości większy wpływ niż ci formalnie ją posiadający.

 

Nadzieje i zagrożenia

Hirschman zauważa: „Z jednej strony, jeśli człowiek będzie się kierował swoim własnym interesem, będzie się miał całkiem dobrze (…). Z drugiej strony, inni na tym skorzystają dlatego, że podjęte przez zainteresowanego działanie staje się czytelne i przewidywalne, zupełnie jak gdyby był on osobą cnotliwą” (s. 51). Dostrzeżono w tym wielką korzyść nie tylko dla gospodarki, ale przede wzystkim kultury i polityki. Najdobitniej wyraził to Monteksiusz. Francuski myśliciel łączył rozwój handlu z łagodnością i ogładą zarówno w relacjach między ludźmi, jak i między narodami, a także moralnością ludzi.

W XVIII wieku pozytywne przesłanie kapitalizmu tkwiące w tym przekonaniu mogło dać impuls do działania wielu osobom w sferze gospodarki. Jednak rzeczywistość, jak często bywa, nie spełniła pokładanych oczekiwań, tych którzy chcieliby ją podporządkować swojemu umysłowi i nadziejom. Paradoksalnie, to co miało być największą siłą pokojowego projektu politycznego, czyli „nieszkodliwa” chciwość związana z interesem własnym, z czasem została uznana za cechę negatywną i wielokrotnie udowodniła, że stanowi zagrożenie dla samego kapitalizmu. Może błąd tkwił w wierze w zdolność ludzi do rozpoznania interesu własnego, muszącego uwzględniać również dynamiczne i w niewielkim stopniu znane otoczenie?

Szybko spostrzeżono inne zagrożenia dla porządku politycznego, które rodziła kultura kapitalistyczna. Pierwsze, na które zwracał uwagę Adam Ferguson, to bardzo silna pozycja osób bogatych mogących korumpować władzę, mając w rzeczywistości większy wpływ niż ci formalnie ją posiadający. Drugie, podniesione przez Alexis’a de Tocqueville’a, wiązało się z odwróceniem się osób zajętych własnymi interesami od spraw publicznych i niebezpieczeństwo popadnięcia w tyranię, w szczególności wtedy, gdy będzie ona sprzyjać utrzymaniu ich pozycji i szans na powiększenie dobrobytu.

Hirschman upatruje źródeł powstania kapitalizmu w strategii projektu politycznego mającego stworzyć pokojowy świat oraz lepszego człowieka. Amerykański ekonomista nie wątpi, że właśnie dzięki idealizmowi tkwił w tej wizji powab pozwalający urzec wielu i usprawiedliwić swoje działania i formację kulturową. W ten sposób zrodził się intelektualny i moralny grunt pod rozwój kapitalizmu.

Zbawienie w służbie kapitalizmu

Z kolei Max Weber starał się wykazać korzenie kapitalizmu w indywidualnych strategiach osób. Przedstawił je w książce “Etyka protestancka a duch kapitalizmu”. Teza o protestanckich źródłach kapitalizmu tak silnie utkwiła w naukach społecznych, że zapomina się o zastrzeżeniu jaki poczynił w swojej pracy, że „wpływy religijne jedynie współuczestniczyły w jakościowym kształtowaniu i ilościowej ekspansji tego [kapitalistycznego – przyp.PG] »ducha«” (s. 64). Niemiecki socjolog nie miał wątpliwości, że do powstania kapitalizmu, a dokładniej jego ducha, przyczyniły się także czynniki związane ze specyficznym dla kultury Zachodu racjonalizmem, przejawiającym się w prawie i administracji umożliwiającym przewidywalność i kalkulację, nauce i rozwoju techniki, ekonomicznym bilansie przedsiębiorstwa oraz organizacji pracy. Te warunki były dla powstania kapitalizmu niezbędne.

Do rozważań nad religijnymi podstawami skłoniła Webera obserwacja, że w Niemczech posiadaczami kapitału są głównie protestanci, znacznie rzadziej katolicy. Korzeni takiego stanu rzeczy doszukiwał się w różnicach doktryn wyznań chrześcijańskich. Do XVIII wieku religijna etyka silniej niż inne wskazówki „sztuki życia” kształtowała postawy osób. Te wynikające z etyki protestanckiej okazały się niezwykle przydatne w rozwoju kapitalizmu.

Zadania i zobowiązania

Purytanizm, ze swym ascetyzmem i wstrzemięźliwością, dowartościował życie doczesne traktowane jako zadanie, zarabianie pieniędzy oraz „skąpstwo”, które przez wieki były uznawane za coś niegodnego. Taka filozofia życia od XVI wieku ugruntowywała się w społecznościach protestanckich. Po dwóch wiekach w pełni wyraził ją Benjamin Franklin tworząc swoisty katechizm ducha kapitalizmu, tak jak go rozumiał Weber. Ta postawa nie miała nic wspólnego z „żądzą pieniądza”, ani nie opierała się na radościach życia, była związana z poświęceniem i wymaganiem od siebie.

Franklinowski człowiek wyrażający ducha kapitalizmu, to osoba uczciwa, godna zaufania, dbająca o powiększanie swojego kapitału, a nie jego rozpuszczanie, punktualna, pracowita, pełna umiaru, a przede wszystkim sprawna w swoim zawodzie – w tym czym się zajmuje. Obowiązek zawodowy Weber opisuje w następujący sposób: „pracować tak, jakby praca była celem samym w sobie”, jakby była „powołaniem”. Wymienione cechy umożliwiają sprawne prowadzenie biznesu, tak niezbędne zdobycie zaufanie klienta oraz motywację do ciężkiej pracy. To cechy dobrego przedsiębiorcy oraz dobrego pracownika, osób osiągających sukces w tym co robią. Właśnie oni są bohaterami opowieści o kapitalizmie, bez których nie mógłby powstać i się rozwijać. Dla protestantów te sukcesy doczesne były ważne, ponieważ dowodziły miłości Boga do danej osoby będącej warunkiem koniecznym zbawienia. Jednak już u Franklina widzimy brak odniesienia do religii.

Wytwarzanie i zanik etyki protestanckiej

Weber nie zgadzał się z twierdzeniem, że nieograniczona żądza posiadania jest związana z kapitalizmem. Ta namiętność, używając kategorii Hirschmana, występowała wszędzie, a kapitalizm zrodził się na Zachodzie i najlepiej rozwijał w kulturze protestanckiej, będącej w dużej mierze zaprzeczeniem namiętności. Co więcej brak skrupułów w prowadzeniu interesów Weber wiązał z kulturami, w których przemiany mieszczańsko-kapitalistyczne dokonywały się później, a „etyka protestancka” dopiero musiała się wytworzyć.

Pisząc swoją książkę na początku XX wieku, Weber już dostrzegał, że duch ascetyczny tak ważny dla powstania i rozwoju kapitalizmu zniknął. W 1975 roku Daniel Bell w Kulturowych sprzecznościach kapitalizmu pokazał, jak kapitalizm oparty na ascetyzmie i wstrzemięźliwości rodzi swoje zaprzeczenie – kulturę konsumpcjonizmu; zmienia się również forma nagrody – nie jest ona już odłożona na przyszłość, lecz ma być osiągnięta natychmiast.

 

Franklinowski człowiek wyrażający ducha kapitalizmu, to osoba uczciwa, godna zaufania, dbająca o powiększanie swojego kapitału, a nie jego rozpuszczanie, punktualna, pracowita, pełna umiaru, a przede wszystkim sprawna w swoim zawodzie – w tym czym się zajmuje.

 

Gospodarka rynkowa a kapitalizm

Inaczej niż Hirschamn i Weber na kapitalizm patrzy historyk Fernand Braudel. W zwięzłej formie przedstawił swoją perspektywę podczas wykładów w 1976 na Uniwersytecie Johna Hopkinsa, opierających się na badaniach do książki Kultura materialna, gospodarka i kapitalizm XV-XVIII wiek. Wykłady ukazały się drukiem pod tytułem Dynamika kapitalizmu.

Francuski historyk odróżnia gospodarkę rynkową od kapitalizmu. Ta pierwsza jest obecna w całej historii Europy, a także w innych częściach świata. Wiąże się z wymianą odbywającą się w obrębie określonego obszaru na podstawie znanych reguł i zapewnia potrzeby danej społeczności. Na mniejszą skalę odbywa się na targach czy poprzez handel obnośny, a na większą na jarmarkach oraz giełdach, gdzie pojawiła się instytucja kredytu. Ten drugi poziom w XV wieku już wyróżniał Europę. Nad nim rozpościerał się kiełkujący kapitalizm, który z czasem zaczął wchłaniać gospodarkę rynkową.

Wypaczenia systemu czy jego istota?

Kapitalizm dla Braudla pojawia się tam, gdzie przestają obowiązywać jasne zasady gospodarki rynkowej. Cechują go zatem nieprzejrzystość, brak możliwości kontroli oraz to, co dziś nazywamy asymetrią informacji. Dzieje się tak po części dlatego, że łańcuchy wymiany się wydłużają. U kapitalistów – osób wyspecjalizowanych w negocjacjach, potrafiących zmieniać specjalistyczne branże w zależności od koniunktury – pojawia się również chęć maksymalizacji zysku, czyli to co Hirschman i Weber nazywali żądzą posiadania. W tak pojmowanym kapitalizmie ważną rolę zaczynają odgrywać kontakty z władzą, umożliwiające prowadzenie działalności, a także powodzenie lub jego brak. Pojawienie się i rozwój handlu dalekomorskiego, z którym mamy do czynienia od XV wieku oraz budowanie kapitału na nim sprzyjało narodzinom kapitalizmowi. Ale te wszystkie elementy są tym samym, czym dla Webera był racjonalizm, warunkiem koniecznym.

Kluczową rolę w oczach francuskiego historyka odgrywała jednak struktura społeczna. „Kapitalizm zawdzięcza rozwój i sukcesy określonym warunkom społecznym. Wymaga spokojnego ustroju społecznego, a także pewnej neutralności, słabości czy życzliwości państwa”(s. 95). Potrzebny jest zbiorowy „podmiot procesu kapitalistycznego”, dla którego podstawowym wartościami będą cierpliwość i nastawienie na długie trwanie, wykraczające poza życie jednego pokolenia i mające przynieść sukces potomkom (można powiedzieć namiastka życia wiecznego). To właśnie dzięki tym cechom było możliwe powstanie burżuazji, która początkowo żerowała na warstwie uprzywilejowanej – właścicielach ziemskich, by następnie przejąć ich dobra, wejść w jej szeregi i się w niej roztopić.

Kapitalizm ma więc w sobie z jednej strony, potencjał niszczący zastany porządek, z drugiej tworzy hierarchie, które następnie chętnie utrwala. To napięcie dobrze widać i dziś. Jedni widzą w nim szanse, które pozwolą dorobić się i poprawić swoją pozycję, wystarczy tylko wprowadzić proste i równe zasady. Inni z kolei, widzą w nim zabetonowanie hierarchii społecznej, na której korzystają jedynie uprzywilejowani. Dotyczy to nie tylko danego społeczeństwa, ale także porządku światowego.

***

Zobaczyliśmy trzy spojrzenia na początki kapitalizmu. Wiążą się one z trzema perspektywami – polityczną, indywidualną opartą na motywie religijnym oraz społeczną. Każda z nich oferuje pozytywne przesłanie chętnie podchwytywane przez zwolenników systemu kapitalistycznego, jak również zagrożenia oraz negatywne skutki, na które zwracają uwagę jego krytycy. Co jednak najważniejsze, w żadnej z perspektyw kluczowej roli nie odgrywają kwestie ekonomiczne, takie jak wzrost gospodarczy. Warto więc przygadać się kulturowym aspektom kapitalizmu – jego jawnej lub ukrytej agendzie – by lepiej rozpoznać i zrozumieć otaczającą nas rzeczywistość.

Autor: Piotr Górski

Publikacja finansowana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod nazwą „DIALOG” w latach 2017–2019

Wpisz swój adres email

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celu przesyłania informacji o aktualnościach, projektach oraz innych informacji o charakterze marketingowym lub edukacyjnym, na zasadach określonych Polityką Prywatności.

 

Newsletter

Zapisz się do newslettera, by otrzymywać najważniejsze wiadomości od Instytutu Wolności

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celu przesyłania informacji o aktualnościach, projektach oraz innych informacji o charakterze marketingowym lub edukacyjnym, na zasadach określonych Polityką Prywatności.

 

Newsletter

If you wish to sign up for a newsletter, please provide your details

I hereby agree for processing my personal data in order to send information about news, projects and other marketing or educational information, on the terms set out in the Privacy Policy.

 

I hereby agree for processing my personal data in order to send information about news, projects and other marketing or educational information, on the terms set out in the Privacy Policy.

 

Ich erkläre mein Einverständnis zur Verarbeitung meiner persönlichen Daten zum Zweck der Benachrichtigung über aktuelle Dinge,Projekte sowie andere Informationen mit Marketing- oder Bildungscharakter gemäß den Grundsätzen der Datenschutzerklärung.