Co społeczeństwo zachodnioniemieckie przejęło po zjednoczeniu ze wschodu? – nowe wydanie Ekspresu Niemieckiego

Ekspres Niemiecki nr 42, red. Janusz Gorol

Niedawno obchodziliśmy rocznice trzydziestolecia zjednoczenia Niemiec, a pomimo olbrzymich środków na integracje, wciąż widać podziały na wschód i zachód. Krytyka planu Merkel w sprawie walki z pandemią, a także o coraz mniej zrównoważonym wizerunku energii wiatrowej. „Lobby wiatrowe żąda, politycy dostarczają” – o tym i o innych tematach przeczytacie w najnowszym numerze Ekspresu Niemieckiego.  


Co społeczeństwo zachodnioniemieckie przejęło po zjednoczeniu ze wschodu?

30 rocznica zjednoczenia to okazja do rozważań o różnorakich skutkach tego wydarzenia i procesach, które wyzwoliło. Czasem postrzega się zjednoczenie jako proces jednokierunkowy, który przyniósł wolność mieszkańcom Niemiec wschodnich i zmienił ich życie – mogli czerpać korzyści gospodarcze, społeczne i polityczne z zachodu. Zbyt często jednak zapomina się, że mieszkańcy Niemiec zachodnich również odnieśli korzyści i również uczyli się od swoich współobywateli na wschodzie i w rezultacie doświadczyli fundamentalnych zmian stylu życia.

Przykładem takich zmian społecznych mogą być kwestie związane z rodziną. Przed zjednoczeniem na wschodzie panował zupełnie inny model rodziny niż na zachodzie. W Niemczech zachodnich był to model jednego żywiciela rodziny – ojcowie pracowali, a matki były odpowiedzialne za dzieci i gospodarstwo domowe. Nawet jeśli matka chciała pracować, to było to logistycznie prawie niemożliwe, ponieważ praca w niepełnym wymiarze godzin była oferowana tylko w przypadku kilku wybranych zawodów. Ponadto w żłobkach i szkołach zwyczajowo nie było całodziennej opieki, przez co wraz z narodzinami pierwszego dziecka, większość kobiet była wypychana z rynku pracy praktycznie na zawsze. Być może najbardziej dla wielu szokującą cechą tej epoki skrajnego patriarchatu było prawo mężów do wypowiedzenia umowy o pracę żony. Aż do lat 70. kobietom wolno było podejmować pracę tylko wtedy, gdy było to „zgodne z ich obowiązkami w małżeństwie i rodzinie”.

Tymczasem rodziny na wschodzie były znacznie bardziej partnerskie. Zdecydowana większość kobiet pracowała, a dobra infrastruktura opieki nad dziećmi była priorytetem władz.

Te dwa modele rodziny spotkały się w wyniku zjednoczenia. Co ciekawe, to raczej społeczeństwo zachodnioniemieckie przyjęło model dominujący na wschodzie, a nie na odwrót. Na początku lat 90. zatrudnionych było ponad 70% matek z NRD z najmłodszym dzieckiem poniżej jedenastego roku życia. Dla porównania liczba na zachodzie była mniejsza niż 50%. Nawet wśród kobiet bez małych dzieci zatrudnienie wśród kobiet na zachodzie gwałtownie wzrosło i zbliża się do tego na wschodzie.

Oczywiście każdy musi sam zdecydować, który model woli, ale po zjednoczeniu kobiety na zachodzie uzyskały większą swobodę i możliwości wyboru preferowanego modelu, a możliwości zatrudnienia w niepełnym wymiarze godzin i opieki nad dziećmi zostały znacznie zwiększone i uelastycznione. Niemniej jednak coraz więcej kobiet pracuje w niepełnym wymiarze godzin zarówno na wschodzie, jak i na zachodzie. Dla wielu to właśnie jest preferowana opcja.

Dzieci również wyraźnie skorzystały z szerszej oferty, zwłaszcza w edukacji wczesnoszkolnej. Dzieje się tak, ponieważ znacznie więcej dzieci w wieku od trzech do sześciu lat korzysta z przedszkoli w Niemczech zachodnich. Badania naukowe pokazują, że w przypadku wielu dzieci chodzenie do przedszkola jest korzystne dla ich rozwoju, a tym samym zwiększa ich szanse na etapie nauki szkolnej.

Akceptacja dla aktywności zawodowej matek jest mniejsza na zachodzie niż na wschodzie, a w szczególności dotyczy to poglądów mężczyzn. Obecnie ponad 60% mężczyzn w zachodnich Niemczech opowiada się za zatrudnianiem matek wobec prawie 80% mężczyzn w byłej NRD. Ta akceptacja po zachodniej stronie rosła najszybciej tam, gdzie po zjednoczeniu odnotowano szczególnie duży napływ ludzi z byłej NRD. Oznacza to, że dialog społeczny z ich nowymi współobywatelami przyczynił się do przemyślenia wielu spraw przez ludzi w Niemczech zachodnich.

Źródło: ZEIT


Znany wirusolog krytykuje Plan Merkel w sprawie nowych ograniczeń w walce z koronawirusem

Po tym jak 30 regionów w Niemczech przekroczyło krytyczną wartość zachorowalności, 50 zakażonych osób na 100 000 mieszkańców, Angela Merkel i burmistrzowie 11 największych miast wspólnie uzgodnili nowe środki w walce z pandemią. Należą do nich  między innymi godziny policyjne i obowiązkowa kwarantanna po powrocie z zagranicy. Nową strategię w wywiadzie dla Die Welt krytykuje znany wirusolog Jonas Schmidt-Chanasit.

„Zupełnie nierealistyczne i nieproporcjonalne” – tak Jonas Schmidt-Chanasit postrzega przynajmniej niektóre z nowo przyjętych środków. Przede wszystkim wirusolog wyjaśnia, że wzrost liczby infekcji nie jest zaskoczeniem. Ludzie stali się bardziej nieostrożni, zaczęli imprezować i mniej zwracali uwagę na zasady dystansu społecznego.

Czy jednak godzina policyjna to dobry pomysł? „Znam godzinę policyjną z innych dużych miast, takich jak Bangkok” – mówi wirusolog –  ale „Zakażenia naprawdę zaczęły się rozwijać po godzinie policyjnej, kiedy kluby były zamknięte; ludzie spotykali się na osobności w przypadku nielegalnych imprez”. Warunkuje to potrzebę wielu kontroli, które jednak nie wszędzie są możliwe.

W Berlinie zawsze odbywają się nielegalne imprezy uliczne. Premier Bawarii mówił niedawno o utracie kontroli w dużych miastach, takich jak stolica Niemiec. „Pod tym względem w niektórych obszarach sprawy wymykają się spod kontroli” – wyjaśnia Schmidt-Chanasit. Trzeba natomiast pomyśleć nad alternatywną opcją dla młodych ludzi, na przykład wizyty w klubach z wcześniejszymi szybkimi testami, gdy tylko pozwolą na to możliwości. Jego zdaniem, należy wysyłać sygnały, że ważne są też potrzeby młodej populacji.

Innym punktem planu, jaki krytykuje wirusolog, jest zakaz zakwaterowania w ośrodkach i hotelach osób pochodzących z tzw. „hotspotów Corona”. Jednak „zakazy zakwaterowania nie są ani właściwe, ani proporcjonalne” według wirusologa. „Czy dziś widzisz setki zarażonych berlińczyków w Meklemburgii-Pomorzu Przednim?”, ponieważ jego zdaniem podróże po Niemczech nie są powodem rosnącej liczby zakażeń.

Burmistrz Berlina już ostro skrytykował te zakazy, które nie mają sensu. Podobnie jak w przypadku polityka i wirusologa SPD Karla Lauterbacha, który z tego samego powodu uznał ten środek w „Raporcie z Berlina” za nieskuteczny.

Jonas Schmidt-Chanasit, podobnie jak inni, krytycznie odnosi się do przepisów dotyczących podróży poza Niemcy. Według planu Merkel, w przyszłości badania osób powracających nie powinny być przeprowadzane bezpośrednio na lotnisku, a dopiero po pięciu dniach kwarantanny. „Moim zdaniem ten środek jest całkowicie nierealny i nieproporcjonalny” – powiedział wirusolog. Środek ten jest zrozumiały z wirusologicznego punktu widzenia, ale jest olbrzymim obciążeniem dla branży i w praktyce oznacza, jego zdaniem, zakaz podróżowania.

Źródło: WELT


Nierozwiązywalny konflikt celów? – energia wiatrowa coraz bardziej traci swój zrównoważony wizerunek

Plany rządu federalnego, aby wykorzystanie odnawialnych źródeł energii było kwestią bezpieczeństwa narodowego, budzą coraz większe kontrowersje. Podczas gdy FDP postrzega planowany „czek in blanco” na ekoenergię jako zagrożenie dla udziału obywateli i ochrony przyrody, Zieloni go bronią. Ekolodzy zapowiadają pozew.

Jak donosi WELT AM SONNTAG, nowy ustęp 5 ma zostać dodany do ustawy o odnawialnych źródłach energii (EEG 2021) w sekcji 1 w brzmieniu „wykorzystanie odnawialnych źródeł energii do wytwarzania energii elektrycznej leży w interesie publicznym i służy bezpieczeństwu publicznemu”. Nowa ustawa została już zatwierdzona przez rząd federalny i ma zostać uchwalona w tym roku.

Co to oznacza w praktyce? Na przykład odniesienie do „bezpieczeństwa publicznego” prawdopodobnie przeważy nad innymi interesami w przypadku sporu dotyczącego budowy turbin wiatrowych.

Sceptycyzm widać na przykład w biznesie. Niemiecka Izba Handlowo-Przemysłowa (DIHK) domaga się wyjaśnień od rządu federalnego „jakie praktyczne znaczenie może tworzyć ten zapis”.

Rzecznik ds. polityki klimatycznej frakcji parlamentarnej FDP, Lukas Köhler, ostrzega, że akceptacja zmiany energii może ucierpieć, jeśli kontrowersyjne projekty zielonej energii elektrycznej z odniesieniem do interesów bezpieczeństwa narodowego będą w przyszłości po prostu oddawane do sądu.

„Gdyby uczestnictwo lub ochrona przyrody byłyby zagrożone poprzez sformułowanie bezpieczeństwa publicznego, byłoby to absolutnym zakazem dyskusji”, powiedział Köhler w WELT. „Aby zorganizować konieczne przejście na dostawy energii neutralnej dla klimatu, wymagane są demokratyczne procedury uczestnictwa i akceptacja zainteresowanych”, podkreślił polityk FDP, dodając jednocześnie, że „poprawka EEG w żadnym wypadku nie może temu zagrażać”.

Odpowiedzialny za transport i infrastrukturę poseł FDP do Bundestagu Oliver Luksic obawia się o równowagę między ważeniem decyzji w sądzie i władzach: „wpływ turbin wiatrowych na przyrodę i lasy, ptaki i dzikie zwierzęta, hałas i krajobraz nie może zostać całkowicie usunięty z dyskusji, ale należy go dokładnie i proporcjonalnie zważyć i sprawdzić w każdym indywidualnym przypadku”.

„Z ważnych powodów w procesie planowania i zatwierdzania należy brać pod uwagę nie tylko interesy inwestorów, ale także interes publiczny”, ostrzega liberał. Wątpliwe słowo kluczowe „bezpieczeństwo publiczne” jest zatem niebezpieczne ”.

Polityk i poseł do Parlamentu Europejskiego Reinhard Bütikofer nie uważa, że nowelizacja odbyłaby się kosztem udziału obywateli: „żaden obywatel nie może mieć zakazu  podjęcia działań przeciwko turbinie wiatrowej, która z jego punktu widzenia ma znajdować się w niewłaściwym miejscu ”, powiedział Bütikofer WELT, a „ wyważenie interesów pozostaje sprawą oczywistą w zakresie praworządności ”.

„Fakt, że wykorzystywanie odnawialnych źródeł energii do wytwarzania energii elektrycznej leży w interesie publicznym i służy bezpieczeństwu publicznemu” nie powinien „nikogo dziwić, z wyjątkiem najbardziej zagorzałych fanów węgla, gazu i ropy”, mówi Bütikofer i pyta: „Czy istnieje większe zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego i dobro wspólne, jak postępująca zmiana klimatu? ”

Jednak w przeciwieństwie do zielonego polityka, ekolodzy sprzeciwiają się konstytucyjnemu uprzywilejowaniu inwestycji produkcji zielonej energii. „Rozkazy lobby energetyki wiatrowej, realizują politycy” – powiedział Harry Neumann, federalny przewodniczący Inicjatywy na rzecz Ochrony Przyrody (NI), komentując planowane prawo. „Oczywiście rząd federalny chce zapewnić sektorowi wiatrowemu rodzaj licencji na zabijanie,  terenów chronionych i chronionych zwierząt których interes stoi w sprzeczności często z inwestycjami w turbiny wiatrowe”.

Ekolog podejrzewa, że odwołanie się do interesów bezpieczeństwa publicznego w Niemczech ma na celu podważenie europejskich wymogów ochrony gatunków. „Dlatego stanowczo odrzucamy energię wiatrową Lex”, powiedział Neumann WELT, „nie przyjęlibyśmy tej zmiany w prawie bez skargi”.

Inicjatywa na rzecz ochrony przyrody zleciła już sporządzenie opinii prawnej przez eksperta ds. prawa środowiskowego Martina Gellermanna na temat planowanego osłabienia ochrony gatunków w trakcie transformacji energetycznej. Mówi się, że „nie ma wątpliwości, że istnieje duże zainteresowanie społeczne wykorzystaniem energii wiatrowej”. Nie ma jednak powodu, aby uzasadniać założenie, że ekspansja energetyki wiatrowej jest środkiem „niezbędnym do uniknięcia rzeczywistych i poważnych zagrożeń dla dostaw energii w Republice Federalnej Niemiec”.

Naukowiec i prawnik Gellermann zwraca uwagę, że sam rząd federalny, w tzw. raportach monitorujących transformację energetyczną zawsze podkreśla, że bezpieczeństwo dostaw energii elektrycznej nie jest zagrożone. Nie ma więc powodów do obaw, że „istnienie Republiki Federalnej Niemiec i gospodarka krajowa, a także przetrwanie ludności w aspekcie bezpieczeństwa dostaw” zależy od konieczności osłabienia ochrony gatunków na rzecz energetyki wiatrowej. Zgodnie z tą argumentacją, szef NI Neumann uważa, że prawo państwa do interwencji opartej na „rzekomych interesach bezpieczeństwa publicznego” w EEG nie może być uzasadnione.

Źródło: Welt


Kryzys w niemieckiej gospodarce dużo cięższy niż przewidywano, donosi Instytut Badań Ekonomicznych

W wyniku kryzysu związanego z pandemią niemiecka gospodarka załamuje się jeszcze bardziej, niż przewidywano na wiosnę. Wynika to z jesiennego raportu opublikowanego w środę przez wiodące instytut zajmujące się badaniami ekonomicznymi. Ekonomiści obniżają swoje prognozy dotyczące produktu krajowego brutto o ponad jeden punkt procentowy, do minus 5,4 procent. W przyszłym roku naukowcy spodziewają się wzrostu o 4,7 proc.

Wiosną eksperci założyli minus 4,2 procent na 2020 rok, co było już wtedy skrajnym punktem zwrotnym. Jednak instytuty badawcze przyjęły przebieg V i założyły wzrost o 5,8 procent do 2021 roku. Oczekiwania są obecnie znacznie bardziej pesymistyczne.  Wiele branż nadal nie funkcjonuje, jak np. sektorach imprez i targów, lub ma ograniczoną działalność – hotelarstwo i gastronomia.

Zdaniem rządu federalnego pod koniec roku ożywienie gospodarcze w Niemczech osłabnie. „Po pierwszym silnym ożywieniu w maju i czerwcu, będącym reakcją na zakończenie twardego zamknięcia, reszta procesu ożywienia postępuje trudniej” – ogłosiło w środę (14.10.2020) Federalne Ministerstwo Gospodarki. W trzecim kwartale „odnotowano zdecydowanie najwyższy kwartalny wzrost, jaki kiedykolwiek odnotowano”. Byłaby to generalnie oczekiwana przez ekspertów reakcja na najsilniejszy wiosenny kwartalny spadek o prawie dziesięć procent.

Jednak w czwartym kwartale, według Ministerstwa Gospodarki, wskaźniki sygnalizują dalszy, choć wyraźnie spowolniony proces ożywienia. Obecnie nadal nie jest całkowicie pewne, kiedy rzeczywiście nastąpi poprawa. Wszakże pomimo zagrożeń dla systemu bankowego związanych z pandemią, eksperci nie widzą obecnie żadnych oznak nowego kryzysu finansowego. W nadchodzących miesiącach należy się jednak spodziewać się wzrostu liczby niewypłacalności – piszą instytuty. Biorąc jednak pod uwagę dobrą kapitalizację przed kryzysem oraz działania podjęte w celu monitorowania stabilności systemu finansowego, można założyć, że kryzysowi finansowemu, podobnemu do tego z lat 2008/2009, można zapobiec.

Instytuty zwracają uwagę, że ze względu na zawieszenie obowiązku zgłoszenia upadłości w statystykach nie widać wzrostu upadłości przedsiębiorstw w Niemczech. Ale w szczególności wiele mniejszych firm, które nie złożyły jeszcze wniosku o upadłość w związku z zniesieniem obowiązku ogłoszenia upadłości, instytuty uważają, że będą zmuszone ją wkrótce ogłosić.

Bundesbank ostrzegł niedawno, że instytucje finansowe będą musiały przygotować się na falę niewypłacalności przedsiębiorstw i narastających przypadków niespłacania kredytów. W całym sektorze przedsiębiorstw w pierwszym kwartale 2021 roku liczba upadłości może wzrosnąć do ponad 6 tys. Byłby to wzrost o ponad 35 procent, ale mniej niż w przypadku globalnego kryzysu finansowego, kiedy co kwartał bankrutowało około 8 000 firm.

Źródło: ZEIT


Twórz z nami Ekspres Niemiecki

Podoba Ci się co robimy? Chciałbyś zostać częścią naszej redakcji? A może przeczytałeś coś ciekawego w niemieckiej prasie i uważasz, że warto podzielić się tym z innymi? Napisz krótką notatkę (do 4000 znaków), dodaj źródła i wyślij na adres janusz.goroll@gmail.com Na pewno się odezwiemy, a najciekawsze notki opublikujemy w kolejnych numerach.


Redakcja

Janusz Gorol – na co dzień HR Biznes Partner w dużej firmie produkcyjnej. Z zamiłowania koordynator projektów, trener, doradca, animator i działacz społeczny. Absolwent teologii i politologii, ukończył program Szkoły Przywództwa Instytutu Wolności, a także studia podyplomowe z zakresu Zarządzanie Zasobami Ludzkimi. Aktualnie kontynuuje edukacje na studiach MBA o profilu Przemysł 4.0 na Politechnice Śląskiej. Był także stypendystą Fundacji Otto Benecke w ramach programu You.va oraz Ifa Institut na Herder Institut Leipzig, a także trzykrotnie uczestnikiem Acton University w Grad Rapids Michigan.

Paweł Kulbiński – zajmuje się analizami na rzecz projektów inwestycyjnych oraz współpracą międzynarodową przedsiębiorstw, w tym przygotowywaniem informacji o rynkach. Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego oraz studiów podyplomowych w Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu.

Ekspres Niemiecki nr 42, red. Janusz Gorol

Janusz Gorol – redaktor prowadzący – na co dzień HR Biznes Partner w dużej firmie produkcyjnej. Z zamiłowania koordynator projektów, trener, doradca, animator i działacz społeczny. Absolwent teologii i politologii, ukończył program Szkoły Przywództwa Instytutu Wolności, a także studia podyplomowe z zakresu Zarządzanie Zasobami Ludzkimi. Obecnie kontynuuje edukacje na studiach MBA o profilu Przemysł 4.0 na Politechnice Śląskiej. Był także stypendystą Fundacji Otto Benecke w ramach programu You.va oraz Ifa Institut na Herder Institut Leipzig, a także trzykrotnie uczestnikiem Acton University w Grad Rapids Michigan.

Wpisz swój adres email

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celu przesyłania informacji o aktualnościach, projektach oraz innych informacji o charakterze marketingowym lub edukacyjnym, na zasadach określonych Polityką Prywatności.

 

Newsletter

Zapisz się do newslettera, by otrzymywać najważniejsze wiadomości od Instytutu Wolności

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celu przesyłania informacji o aktualnościach, projektach oraz innych informacji o charakterze marketingowym lub edukacyjnym, na zasadach określonych Polityką Prywatności.

 

Newsletter

If you wish to sign up for a newsletter, please provide your details

I hereby agree for processing my personal data in order to send information about news, projects and other marketing or educational information, on the terms set out in the Privacy Policy.

 

I hereby agree for processing my personal data in order to send information about news, projects and other marketing or educational information, on the terms set out in the Privacy Policy.

 

Ich erkläre mein Einverständnis zur Verarbeitung meiner persönlichen Daten zum Zweck der Benachrichtigung über aktuelle Dinge,Projekte sowie andere Informationen mit Marketing- oder Bildungscharakter gemäß den Grundsätzen der Datenschutzerklärung.