„Prezydencka” Turcja wobec Zachodu

Zarówno Zachód, jak i całe otoczenie międzynarodowe Turcji stanowiło ważny punkt w tureckiej kampanii przed referendum w sprawie zmiany konstytucji i ustanowienia systemu prezydenckiego.

Mateusz Chudziak – specjalista Ośrodka Studiów Wschodnich w dziale Turcji, Kaukazu i Azji Centralnej

Jak argumentowali jej przywódcy, z prezydentem Recepem Tayyipem Erdoğanem na czele – wzmocnienie władzy wykonawczej prezydenta ma również przyczynić się do wzmocnienia pozycji międzynarodowej Ankary, mocno nadwyrężonej toczącymi się konfliktami na Bliskim Wschodzie oraz twardymi przepychankami zarówno z USA (wokół zaangażowania Waszyngtonu w Syrii), jak i stale wzrastającą temperaturą w relacjach z UE.

Po zwycięskim dla władz głosowaniu otoczenie Erdoğana niemal natychmiast zapowiedziało ofensywę dyplomatyczną dysponującego wzmocnionym mandatem tureckiego przywódcy. Prezydent, który na wejście reformy w życie musi odczekać co najmniej do roku 2019, już teraz postanowił zdyskontować wewnętrzny sukces i przystąpić do działań mających na celu nowe otwarcie w relacjach z kluczowymi partnerami. Tylko w ostatnim okresie od 30 kwietnia odwiedził kolejno Indie, Rosję, Chiny i Stany Zjednoczone w planie wizyt pozostaje także spotkanie przywódców państw NATO w Brukseli, gdzie rozmawiać ma również z przywódcami Unii Europejskiej.

Kluczowe przystanki we wspominanym tournée to Waszyngton i Bruksela.

W relacjach z USA kością niezgody pozostaje amerykańskie wsparcie dla sił kurdyjskich w Rożawie – północnosyryjskim para-państwie rządzonym przez Partię Unii Demokratycznej (PYD), którą Ankara uznaje za syryjską filię Partii Pracujących Kurdystanu (PKK). Prowadzona od sierpnia 2016 do kwietnia 2017 operacja Tarcza Eufratu pozwoliła zrealizować Turcji najbardziej istotny doraźny cel, jakim było uniemożliwienie połączenia rozczłonkowanych prowincji Rożawy na północy Syrii – kantonów Kobane i Afrin. Kurdowie syryjscy, wśród których znaczna część bojowników pochodzi z Turcji traktowani są jednak w Ankarze jako egzystencjalne zagrożenie. Czarnym scenariuszem byłby ich powrót na teren Turcji po ewentualnym upadku Państwa Islamskiego. Stąd rozmowy Erdoğana z Donaldem Trumpem miały dla Turcji największą wagę.

Pomimo koncyliacyjnego tonu wobec Trumpa, Turcja będzie dążyć do wypracowania sobie jak najsilniejszej pozycji, czego wyrazem są działania podejmowane przeciwko PKK w irackim Sindżarze – prowincji przecinającej szlak między Rakką a Mosulem – dwoma najistotniejszymi ośrodkami Państwa Islamskiego. W sytuacji, gdy Mosul zajmowany jest przez siły irackie (zależne od Iranu), działania te mają na celu zarówno zachowanie pozycji w Syrii, jak i w Iraku. Towarzyszy temu względnie przyjazna retoryka wobec USA, kontrastująca z istotnym w kontekście wewnętrznym antywesternizmem. Tutaj bowiem do ugrania jest zachowanie względnie silnej pozycji Turcji w regionie poprzez przekonanie USA, iż Ankara będzie bardziej wiarygodnym partnerem od Kurdów. Konflikty na Bliskim Wschodzie, są bowiem dla Turcji konfliktami wielkich. Wobec tego, Turcja musi pozostawać aktywna, aby nie została wykluczona ze współczesnej wersji „koncertu mocarstw”.

Znacznie bardziej zbieżny z antyzachodnią retoryką będzie natomiast turecki kurs wobec Brukseli. Zwycięstwo w referendum wzmacnia poczucie resentymentu tym bardziej, że aktywizowanie diaspory tureckiej w Europie (kluczowej dla jego wyniku) przyniosło Ankarze serię poważnych afrontów. Europa jest w tureckich oczach zdyskredytowana tym bardziej, że tolerowanie działalności sympatyków i członków PKK w kluczowych państwach Unii Europejskiej nie umknęło uwadze władz tureckich. To między innymi tego mają dotyczyć planowane rozmowy Erdoğana z przywódcami unijnymi, co znacząco podgrzeje temperaturę rozmów wokół współpracy migracyjnej. Turcja naprzemiennie grozi jej zerwaniem i zapowiada kontynuację motywowaną względami humanitarnymi – na co nie jest wstanie się zdobyć Europa. Wobec tego, taktyka Ankary opierać się będzie na ważeniu elementów współpracy gospodarczej z UE (kluczowej dla obu stron) oraz wskazywaniu na hipokryzję Brukseli delegitymizującą ją w tureckim społeczeństwie, a przez to umacniającą prawomocność obecnego autokratycznego kursu władz.

Wpisz swój adres email

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celu przesyłania informacji o aktualnościach, projektach oraz innych informacji o charakterze marketingowym lub edukacyjnym, na zasadach określonych Polityką Prywatności.

 

Newsletter

Zapisz się do newslettera, by otrzymywać najważniejsze wiadomości od Instytutu Wolności

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celu przesyłania informacji o aktualnościach, projektach oraz innych informacji o charakterze marketingowym lub edukacyjnym, na zasadach określonych Polityką Prywatności.

 

Newsletter

If you wish to sign up for a newsletter, please provide your details

I hereby agree for processing my personal data in order to send information about news, projects and other marketing or educational information, on the terms set out in the Privacy Policy.

 

I hereby agree for processing my personal data in order to send information about news, projects and other marketing or educational information, on the terms set out in the Privacy Policy.

 

Ich erkläre mein Einverständnis zur Verarbeitung meiner persönlichen Daten zum Zweck der Benachrichtigung über aktuelle Dinge,Projekte sowie andere Informationen mit Marketing- oder Bildungscharakter gemäß den Grundsätzen der Datenschutzerklärung.