Niemcy i Francja największymi beneficjentami funduszu odbudowy – nowe wydanie Ekspresu Niemieckiego

Ekspres Niemiecki nr 38, red. Janusz Gorol

O największych beneficjentach funduszu odbudowy po koronawirusie, rolnictwie przyszłości i obowiązkowych testach po powrocie do Niemiec w najnowszym wydania ekspresu niemieckiego.   


Niemcy i Francja największymi beneficjentami funduszu odbudowy, Polska traci 11,4 miliarda

Podczas szczytu UE fundusz odbudowy w wysokości 750 miliardów euro został znacząco zmieniony. Kwotę grantów obniżono do 390 mld euro, a także znacząco zwiększono kontrolę wydawania pieniędzy.

Finanse UE są złożone i trudne do zrozumienia nawet dla ekspertów. Merkel, Macron i inni szefowie rządów UE, którzy przez prawie 100 godzin zmagali się w weekend z planem odbudowy po koronawirusie i siedmioletnim budżetem UE, byli w tym zakresie wspierani przez swoich ekspertów. Dopiero teraz można jednak zacząć kalkulować, co właściwie oznacza przyjęte porozumienie.

Szczegółowa analiza przynosi teraz zaskakujące wyniki: Niemcy i Francja są największymi beneficjentami negocjacji w sprawie planu odbudowy. Oba kraje otrzymają znacznie więcej pieniędzy z funduszu odbudowy, niż pierwotnie proponowała przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.

Na szczycie 27 szefów państw i rządów obcięło wpłaty z funduszu odbudowy. Zwłaszcza za namową tak zwanej „oszczędnej piątki”, która obejmuje Austrię, Danię, Szwecję, Finlandię i Holandię, obecnie na granty przeznaczone zostało tylko 390 miliardów euro zamiast 500 miliardów euro. Ponadto kredytobiorcy muszą spłacić 390 mld euro pożyczek.

Szefowie rządów zmienili także kryteria podziału pieniędzy z puli koronawirusowej. Pierwotna propozycja komisarza ds. Budżetu UE Johannesa Hahna opierała się przede wszystkim na zamożności: im biedniejszy kraj i im wyższa stopa bezrobocia w latach 2015-2019, tym więcej pieniędzy powinien otrzymać. Ważną rolę powinna również odgrywać wielkość populacji. Spadek produkcji  gospodarczej nie miał mieć żadnego wpływu.

Niektóre kraje „naprawdę mają problemy z planem” – powiedział przed szczytem wysoki rangą urzędnik UE. Wiele krajów uznało klucz dystrybucji za niesprawiedliwy, przede wszystkim dlatego, że nie uwzględniono skutków pandemii. Krytycy spekulowali, że kryteria zostały tak dobrane, aby do Włoch trafiły największe pieniądze.

Wiceprzewodniczący wykonawczy Komisji Europejskiej odpowiedzialny za sprawy gospodarcze Valdis Dombrovskis uzasadniał wówczas tę metodę: „chcemy pomóc państwom członkowskim, które mogą zareagować na ten kryzys tylko w ograniczonym zakresie i dlatego potrzebują wsparcia” – powiedział krótko w rozmowie z WELT. Nadal nie jest też jasne, jak bardzo gospodarka państw członkowskich faktycznie ucierpiała na skutek lockdownu.

Na szczycie uzgodniono jednak nową metodologię podziału środków: po pierwsze, 70 procent płatności i pożyczek ma zostać rozdzielonych zgodnie z pierwotnym kluczem. Następnym krokiem jest podjęcie decyzji w 2022 r., w jaki sposób zostaną rozlokowane pozostałe 30 procent.

Wtedy decydującym kryterium powinno być załamanie się produkcji w 2020 i 2021 roku, liczby byłyby wówczas ustalone. Dobrobyt i ludność kraju nadal odgrywają rolę. Mogłoby to uwzględniać zarówno ekonomiczne konsekwencje pandemii, jak i Brexitu, który prawdopodobnie szczególnie dotknie Irlandię, Belgię i Holandię.

Umowa opiera się na propozycji przewodniczącego Rady UE Charlesa Michela, który prowadził negocjacje w weekend. Propozycja wywołała wielką niepewność w europejskich stolicach. W końcu trudno jest przewidzieć, jak faktycznie okażą się dane ekonomiczne i jak dokładnie krajowe urzędy statystyczne obliczają dane.

Dlatego Merkel, Macron i reszta przywódców musieli polegać na tych samych danych, które badacze z think tanku Bruegel w Brukseli wykorzystali do analizy kompromisu. Podstawą niepublikowanych obliczeń Bruegla są bieżące prognozy gospodarcze wspólnoty. Niemcy i Francja są największymi zwycięzcami tej nowej metody. Oba kraje mogą liczyć na miliardy więcej z planu odbudowy, mimo że wielkość alokacji wypłacanych z puli została zmniejszona o jedną piątą. Berlin spodziewa się 13,4 mld euro więcej z programu, a Francja 7,4 mld euro. Niemcy mogą spodziewać się więc 47,18 mld euro zamiast planowanych wcześniej 33,80 mld euro. To prawie 40 procent więcej. Prognozowane transfery do Francji wzrosły z 43,24 do 50,66 mld euro czyli 17 procent więcej. Wszystkie inne kraje jednak muszą oczekiwać mniejszych pieniędzy. Absolutnie największymi przegranymi są Hiszpania i Polska: Warszawa może spodziewać się jedynie 26,8 mld euro alokacji, zamiast 38,2 mld euro pierwotnie.

Jednocześnie premier Polski Mateusz Morawiecki faktycznie ogłosił się jednym ze zwycięzców szczytu. Po negocjacjach w poniedziałek rano powiedział na konferencji prasowej ze swoim węgierskim odpowiednikiem Viktorem Orbánem, że broni „narodowej dumy”. Odniósł się do faktu, że oba kraje razem uniemożliwiły wprowadzenie mechanizmu praworządności.

Hiszpania, która mocno ucierpiała na skutek kryzysu koronawirusa, również musi liczyć na 9,5 mld euro mniej. Zamiast około 80,9 miliardów, jak pierwotnie planowano, tylko 71,3 miliardów otrzyma Madryt. Włochy muszą liczyć się tylko z minusem miliarda. Z łączną kwotą około 84,9 miliardów euro Rzym jest nadal zdecydowanie największym odbiorcą brutto programu. Kolejne miejsca to Hiszpania, Francja, Niemcy i Polska.

Oczywiście chodzi tylko o kwoty brutto, na przykład Niemcy wpłacają więcej pieniędzy do funduszu, niż otrzymują. Według wstępnych obliczeń Komisji Niemcy powinny zdeponować w nim około 185 mld euro. W weekend nie negocjowano jednak żadnych składek.

Źródło: Welt


Cyfrowa teraźniejszość i przyszłość rolnictwa

Po „zielonej rewolucji”, która zwiększyła produktywność rolnictwa i w znacznym stopniu zastąpiła pracę fizyczną maszynami, zaczyna się teraz w rolnictwie nowa era – era cyfryzacji. Cyfryzacja w sensie rolnictwa 4.0 zmieni (już zmienia) pracę rolników i może dodatkowo wzmocnić zrównoważony charakter produkcji żywności w Niemczech i sprawić, że niemieckie gospodarstwa będą mogły sprostać globalnym wyzwaniom przyszłości.

To bardzo istotne ze względu na bezpieczeństwo zaopatrzenia w żywność, ale również ze względu na przyjęte w Europie polityki zrównoważonego rozwoju i ochrony środowiska. Efektywne dostosowanie się gospodarstw do tych wymogów zadecyduje o ich konkurencyjności i rozwoju. Ci, którzy to zlekceważą, nie przetrwają.

Największą korzyść z cyfryzacji w rolnictwie widać w potencjalnym wzroście zrównoważonego rozwoju i wydajności, a także w zmniejszeniu i lepszemu rozłożeniu koniecznych nakładów pracy. W rezultacie prowadzi to do mniejszego zużycia nawozów, środków ochrony roślin i energii, a także do poprawy dobrostanu zwierząt.

Według badania na reprezentatywnej próbie rolników przeprowadzonego w 2020 przez Bitkom (organizację niemieckiej branży cyfrowej), Niemiecki Związek Rolników (DBV) i Landwirtschaftliche Rentenbank (LR), cyfryzacja jest już teraz stałą częścią sektora rolnego – w postaci choćby zaawansowanych technologicznie maszyn rolniczych, aplikacji rolniczych, robotyki i dronów.

82% gospodarstw rolnych w Niemczech korzysta z technologii lub aplikacji cyfrowych, a kolejne 10% planuje to, podczas gdy z maszyn rolniczych sterowanych z pomocą GPS korzysta 45% rolników. Wśród gospodarstw hodujących zwierzęta 46% korzysta z inteligentnych systemów żywienia.

40% wszystkich rolników pracuje z aplikacjami rolniczymi na smartfony lub tablety, również 40% kontroluje swoje operacje za pomocą systemów zarządzania gospodarstwem lub stadem. Już 32% gospodarstw stosuje inteligentną i dostosowaną do miejsca aplikację środków ochrony roślin lub nawozów – chroni to zasoby i środowisko.

Więcej niż co czwarty (28%) wykorzystuje technologię czujników, na przykład do monitorowania  zwierząt lub danych dotyczących pogody, gleby i roślin. 19% polega na konserwacji predykcyjnej, w ramach której zbliżające się awarie systemów i maszyn są wykrywane na wczesnym etapie za pomocą czujników i analizy danych. Wykorzystanie robotów (12%) jest relatywnie niskie, ale 21 procent gospodarstw mlecznych już korzysta z robotów udojowych. Co dziesiąty (11%) rolnik używa dronów. Sztuczna inteligencja, na przykład do oceny dużych ilości danych z przetwarzania obrazu w celu wykrycia chorób u roślin i zwierząt, jest wykorzystywana w 9% firm.

81% rolników uważa, że cyfryzacja przede wszystkim zwiększa wydajność produkcji. Inne dostrzegane przez rolników korzyści to mniej pracy fizycznej (79%) i lepsza równowaga między pracą a życiem prywatnym (57%). Zdaniem 93% technologie cyfrowe pomagają oszczędzać nawozy, środki ochrony roślin i inne zasoby, a 65% twierdzi, że mogą one przyczynić się do wzrostu dobrostanu zwierząt. 69% podkreśla, że cyfryzacja jest wielką szansą na bardziej zrównoważone rolnictwo.

Prawie trzy czwarte (73%) gospodarstw zasadniczo postrzega cyfryzację jako szansę. 64% podkreśla, że może to obniżyć koszty w dłuższej perspektywie. Niemniej jednak cyfryzacja jest poważnym wyzwaniem dla ponad co drugiego rolnika (58%). 40% dostrzega również niedobór pracowników z cyfrowym know-how, a 17% uważa, że digitalizacja jest ryzykiem.

Inne problemy związane z cyfryzacją to koszty inwestycyjne (92%) oraz kwestie bezpieczeństwa IT i  potencjalnych ataków hakerów (84%).

Prawie wszystkie gospodarstwa (95%) są skłonne do przekazania danych operacyjnych zebranych cyfrowo o ile przyniesie im to jakieś korzyści – np. umożliwi wczesne rozpoznanie i naprawę szkód w maszynach rolniczych (84%), zmniejszy obciążenie biurokratyczne (82%) czy też wesprze projekty naukowo-badawcze na rzecz rolnictwa (76%).

Z punktu widzenia rolników digitalizacja umożliwia budowanie zaufania konsumentów – dostrzega to 88% ankietowanych. Znacznie mniej rolników korzysta jednak z technologii cyfrowych, aby aktywnie zwracać się do konsumentów. Co czwarty rolnik (24%) jest aktywny w sieciach społecznościowych, co piąty (19%) ma własną stronę internetową. 16% oferuje możliwość śledzenia online drogi produktu „od gospodarstwa do talerza”, a co dziesiąty (10%) zainstalował kamerę internetową w oborze lub na polu. 9% sprzedaje swoje produkty za pośrednictwem własnych sklepów lub platform cyfrowych.

Są aplikacje na smartfony wspierające rolników, którzy chcą sprzedać swoje produkty na rynku w odpowiednim momencie. Optymalizacja przychodów ze sprzedaży plonów wymaga monitorowania rynków przez cały rok. Takie aplikacje np. podnoszą alarm, jeśli kontrakty na giełdzie przekroczą lub spadną poniżej określonego poziomu cen.

Sprzedaż za pośrednictwem smartfona jest już rzeczywistością. Aplikacje reprezentujące konkretne oferty sprzedawców detalicznych już od dawna są dostępne na rynku i dają rolnikowi możliwość porównania ofert handlowców. Czy cena jest odpowiednia? Czy miejsce dostawy lub warunki dostawy są do przyjęcia? Czy mogę zagwarantować żądaną jakość? Jeśli wszystkie warunki są dobre, to umowę zakupu można zainicjować online za pośrednictwem aplikacji. Jeśli takie aplikacje będą w powszechnym użyciu, może to znacznie zwiększyć przejrzystość rynku i ułatwić porównywanie aktualnych ofert w całym kraju.

Źródła: Springer.com; bmel.de;bitkom.com, agragerheute.com


Inwazja szczurów na chłodnie z mięsem

Podczas kontroli w chłodni w Dissen w Dolnej Saksonii władze natknęły się na masową inwazję szczurów. Zakład rozbioru mięsa został zamknięty.

Pozostałości futra, odchody, budowanie gniazd: przypuszczalnie przez ponad pięć miesięcy szczury przebywały w hali produkcyjnej chłodni w Dissen w Dolnej Saksonii w pobliżu Lasu Teutoburskiego.

W chłodni firmy Nagel Transthermos GmbH za rozbiór i obróbkę mięsa w części pomieszczenia odpowiadała w szczególności firma LVD Fleisch GmbH Dissen. Jednak chłodnia była jednocześnie magazynem towarów z grupy Tönnies, jak poinformował „Haller Kreisblatt”.

Zapytany przez lokalną gazetę, André Vielstädte, rzecznik Grupy Tönnies, potwierdził, że chłodnia była „używana sporadycznie w ograniczonym zakresie, na przykład do przechowywania towarów”.

Według ustaleń służby weterynaryjnej od połowy stycznia w rejonach chłodni przebywają zwiększone ilości szczurów –„Haller Kreisblatt” cytuje rzecznika okręgu Osnabrück.

Sąd administracyjny w Osnabrück jest bardziej szczegółowy w komunikacie prasowym i pisze o śladach odchodów, ścieżkach spacerowych, szczątkach futra i oznakach budowy gniazd szczurów w stopniu, który wskazywał na dużą populację szczurów. Jak dotąd środki kontroli nie przyniosły rezultatu, gryzonie „zaludniły” cały budynek.

Podobnie jak wszystkie firmy spożywcze zatwierdzone w UE, Nagel Transthermos angażuje się w systematyczne środki zwalczania szkodników, zwłaszcza szczurów. Wykonawcami są zazwyczaj firmy zewnętrzne. Usługodawca zatrudniony przez Nagel Transthermos już w styczniu podał pierwsze oznaki odchodów szczurów. Dopiero podczas czerwcowych rutynowych kontroli w branży spożywczej służba weterynaryjna dowiedziała się o inwazji szczurów – pisze „Haller Kreisblatt”.

Produkty, których dotyczy problem, to surowce, a nie produkty gotowe. „Zapewnia to intensywną kontrolę towarów przed dalszym przetwarzaniem poprzez odpowiednie kontrole towarów przychodzących i towarzyszące kontrole procesu” – dodał Vielstädte.

Oprócz LVD Fleisch GmbH i grupy Tönnies inne firmy również przechowywały żywność w chłodni. „W tej większej części chłodni nie znaleziono żadnych śladów inwazji szczurów” – powiedział rzecznik okręgu Burkhard Riepenhoff z „Haller Kreisblatt”. „Ale wycofaliśmy mięso z grupy Tönnies i innych firm, które było poddawane obróbce w pomieszczeniu produkcyjnym używanym razem z mięsem firmy LVD, w którym znaleziono ślady szczurów”.

Nie jest jasne, czy towary zaatakowane przez szczury z chłodni Nagel Transthermos trafiły do sprzedawców detalicznych i konsumentów. Władze Osnabrück zajmą się teraz tą kwestią.

Zgodnie z prawem żywnościowym UE wszystkie zaangażowane firmy muszą przedstawić dowody wszystkich przychodzących i wychodzących towarów, w tym informacje wymagane do identyfikacji dostawców i odbiorców.

Źródło: GMX


Minister Zdrowia postuluje obowiązkowe testy dla osób powracających do Niemiec z krajów wysokiego ryzyka

Podróżni z tak zwanych obszarów ryzyka za granicą będą w przyszłości testowani na obecność koronawirusa natychmiast po powrocie do Niemiec. W tym celu na lotniskach zostaną utworzone specjalne punkty testowania. Konferencja ministrów zdrowia podjęła taką decyzję.

Osoby powracające nie musiałyby płacić za testy – powiedział berliński senator ds. zdrowia Dilek Kalayci (SPD) – „koszty zostaną pokryte”. Ponadto istnieje umowa z Krajowym Stowarzyszeniem Lekarzy Ustawowego Ubezpieczenia Zdrowotnego (KVK), że podróżni, którzy nie podróżują do Berlina samolotem, ale autobusem lub pociągiem, mogą również poddawać się badaniom.

W piątek ministrowie chcą się ponownie spotkać, aby omówić dalsze szczegóły dotyczące postępowania z podróżnymi powracającymi, a następnie zdecydować o ogólnym pakiecie. Prawdopodobnie rolę w tym odegrają kwestie finansowe. Testy powinny być obowiązkowe.

Według Federalnego Ministerstwa Zdrowia zmiana dotyczyłaby nie tylko kwestii, czy i jak bada się osoby powracające z obszarów ryzyka. Innym tematem jest „jak lepiej egzekwować wymagania dotyczące kwarantanny”. Do tej pory osoby powracające z krajów poważnie dotkniętych koronawirusem musiały zostać poddane kwarantannie w Niemczech na 14 dni. Wątpliwe jest jednak, czy faktycznie zawsze to robią i zgłaszają się do właściwych władz zdrowotnych..

Instytut Roberta Kocha (RKI) klasyfikuje obecnie większość krajów jako obszary ryzyka koronawirusowego. Dotyczy to np. USA, Rosji czy Brazylii. Jednak nie ma wymogu kwarantanny dla podróżnych z prawie wszystkich krajów UE – wyjątkiem jest Luksemburg – i niektórych innych krajów europejskich, takich jak Szwajcaria.

Wiceprzewodniczący frakcji parlamentarnej FDP, Michael Theurer, apeluje o strategię testową skoordynowaną między rządem federalnym a krajami związkowymi, także na przykład dla powracających z Morza Śródziemnego. „Niemiec nie stać na drugi Ischgl”. Uroczystości w austriackim ośrodku narciarskim Ischgl są uważane za punkt wyjścia do rozprzestrzeniania się Sars-CoV-2 w Niemczech. Każdy, kto wraca do Niemiec z obszarów wysokiego ryzyka, musi w rzeczywistości przejść kwarantannę przez dwa tygodnie. Ale nie wszyscy jej w pełni przestrzegają. Politycy chcą więc zmienić zasady.

Do tej pory osoby powracające z krajów poważnie dotkniętych koronawirusem musiały zostać poddane kwarantannie w Niemczech na 14 dni. Wątpliwe jest, czy faktycznie zawsze to robią.

W tej chwili wielu Niemców przebywa na wakacjach w Hiszpanii, Francji, Włoszech czy Grecji – innymi słowy w krajach, które nie są klasyfikowane jako obszary ryzyka. Niemniej jednak może wystąpić zwiększone ryzyko zakażenia Sars-CoV-2. Niedawno na pierwsze strony gazet trafiły zdjęcia z szalonych imprez z Majorki i innych miejsc urlopowych gdzie nikt nie nosił masek, ani nie zachowywał dystansu społecznego.

Źródło: RBB24


Twórz z nami Ekspres Niemiecki

Podoba Ci się co robimy? Chciałbyś/abyś zostać częścią naszej redakcji?

A może, przeczytałeś/aś coś ciekawego w niemieckiej prasie i uważasz, że warto podzielić się tym z innymi?

Napisz krótką notatkę (do 4000 znaków), dodaj źródła i wyślij na adres janusz.goroll@gmail.com

Na pewno się odezwiemy, a najciekawsze notki opublikujemy w kolejnych numerach.


Redakcja

Janusz Gorol – redaktor prowadzący – na co dzień HR Biznes Partner w dużej firmie produkcyjnej. Z zamiłowania koordynator projektów, trener, doradca, animator i działacz społeczny. Absolwent teologii
i politologii, ukończył program Szkoły Przywództwa Instytutu Wolności, a także studia podyplomowe z zakresu Zarządzanie Zasobami Ludzkimi. Aktualnie kontynuuje edukacje na studiach MBA o profilu Przemysł 4.0 na Politechnice Śląskiej. Był także stypendystą Fundacji Otto Benecke w ramach programu You.va oraz Ifa Institut na Herder Institut Leipzig, a także trzykrotnie uczestnikiem Acton University w Grad Rapids Michigan.

Paweł Kulbiński – zajmuje się analizami na rzecz projektów inwestycyjnych oraz współpracą międzynarodową przedsiębiorstw, w tym przygotowywaniem informacji o rynkach. Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego oraz studiów podyplomowych w Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu.

Ekspres Niemiecki nr 38, red. Janusz Gorol

Janusz Gorol – redaktor prowadzący – na co dzień HR Biznes Partner w dużej firmie produkcyjnej. Z zamiłowania koordynator projektów, trener, doradca, animator i działacz społeczny. Absolwent teologii i politologii, ukończył program Szkoły Przywództwa Instytutu Wolności, a także studia podyplomowe z zakresu Zarządzanie Zasobami Ludzkimi. Obecnie kontynuuje edukacje na studiach MBA o profilu Przemysł 4.0 na Politechnice Śląskiej. Był także stypendystą Fundacji Otto Benecke w ramach programu You.va oraz Ifa Institut na Herder Institut Leipzig, a także trzykrotnie uczestnikiem Acton University w Grad Rapids Michigan.

Wpisz swój adres email

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celu przesyłania informacji o aktualnościach, projektach oraz innych informacji o charakterze marketingowym lub edukacyjnym, na zasadach określonych Polityką Prywatności.

 

Newsletter

Zapisz się do newslettera, by otrzymywać najważniejsze wiadomości od Instytutu Wolności

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celu przesyłania informacji o aktualnościach, projektach oraz innych informacji o charakterze marketingowym lub edukacyjnym, na zasadach określonych Polityką Prywatności.

 

Newsletter

If you wish to sign up for a newsletter, please provide your details

I hereby agree for processing my personal data in order to send information about news, projects and other marketing or educational information, on the terms set out in the Privacy Policy.

 

I hereby agree for processing my personal data in order to send information about news, projects and other marketing or educational information, on the terms set out in the Privacy Policy.

 

Ich erkläre mein Einverständnis zur Verarbeitung meiner persönlichen Daten zum Zweck der Benachrichtigung über aktuelle Dinge,Projekte sowie andere Informationen mit Marketing- oder Bildungscharakter gemäß den Grundsätzen der Datenschutzerklärung.