Historyczne wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych – nowe wydanie Ekspresu Amerykańskiego

Ekspres USA nr 51, red. Anna Bielecka

W najnowszym numerze Ekspresu Amerykańskiego:

  1. Historyczne wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych
  2. Liczenie głosów wyborców w USA
  3. Podsumowanie ostatniej debaty prezydenckiej pomiędzy Trumpem a Bidenem
  4. Internet ciał – szanse, zagrożenia i zarządzanie

Historyczne wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych

Dawno nie było tak emocjonującego wieczoru wyborczego w Stanach Zjednoczonych. A w zasadzie powinno się powiedzieć – wieczorów wyborczych, gdyż liczenie głosów rozpoczęło się w środę 4 listopada i wciąż trwa. Na moment pisania tego tekstu, różnica w głosach pomiędzy obydwoma kandydatami nie jest tak znacząca jak mogły to sugerować wcześniejsze sondaże (ponad 73 mln głosów zostało dotąd oddanych na Bidena przy ponad 69 mln głosów oddanych na  Trumpa). Tym niemniej w tzw. głosach elektorskich zdecydowanie prowadzi kandydat demokratów Biden z 253 zaliczonymi głosami na jego korzyść. Jak pokazuje historia aby kandydat mógł triumfować i zostać gospodarzem Białego Domu musi takich głosów uzyskać co najmniej 270. Zatem Joe Biden jest naprawdę bliski prezydentury.

The New York Times w swojej relacji wyborczej zwraca uwagę na dwa aspekty tegorocznych wyborów. Pierwszy to bardzo wysoka frekwencja, przy uwzględnieniu dotychczasowej dynamiki, oscylująca w okolicach 67% obywateli. Mogło by to być pobiciem rekordu z 1908 roku kiedy to prezydenta Stanów Zjednoczonych wybrało w głosowaniu 65% obywateli. Jednak na tak wysoki wynik nie stawia wiele innych tytułów prasowych w USA, choć publicyści zgadzają się, że frekwencja już należy do wysokich. Drugą z kolei rzeczą, którą podkreśla dziennik jest fakt, że nawet jeżeli Donald Trump przegra finalnie z Bidenem, jego wynik będzie oznaczał trwały podział Amerykanów oraz utwierdzi mocną pozycję Trumpa do ubiegania się o reelekcję w przyszłości – o ile on sam będzie tym zainteresowany.

Niezależnie od powyższych przypuszczeń, jeden rekord już na pewno został pobity. Joe Biden zdobył dotąd 73 635 611 głosów wyborców i pobił poprzedni rekord Baracka Obamy. Natomiast Trump na ten moment zdobył 69 612 317 głosów. W kwestii głosów elektorskich Biden zdobył ich dotąd 253, podczas gdy Trump zgromadził ich 214, ale liczenie głosów wciąż trwa.

I tak gorącą atmosferę podgrzał obecnie urzędujący Trump, który w swoim oświadczeniu stwierdził, że część głosów uwzględnionych na korzyść Bidena jest “nielegalnych” i „spóźnionych”. Trump oraz obóz republikanów wzywają do zaprzestania liczenia głosów oraz zapowiadają, że zaskarżą wyniki wyborów w tych stanach, w których zwycięstwo odniósł Biden. Tymczasem dynamiczny przyrost głosów dla kandydata demokratów tłumaczony jest zliczaniem dużej liczby tzw. głosów korespondencyjnych, które w większości zostały oddane właśnie na Bidena. Jeszcze podczas kampanii wyborczej Biden wezwał swoich wyborców do masowego oddawania głosów w ten właśnie sposób, mając na względzie panującą epidemię. Trump, który neguje niebezpieczeństwo związane z szalejącym koronawirusem, nawoływał obywateli do głosowania metodą tradycyjną, czyli osobiście w lokalach wyborczych. To między innymi z tego względu, jak i z uwagi na reżim epidemiologiczny, zliczanie głosów w tych wyborach jest utrudnione i spowolnione.

W momencie powstawania tekstu w “grze” o prezydenturę pozostaje jeszcze zliczenie głosów w pięciu stanach: Arizonie, Pensylwanii, Nevadzie oraz Karolinie Północnej i Georgii. Według obliczeń specjalistów, wygrana Bidena w kolejnych z tak zwanych swing states zapewni mu urząd prezydenta. Amerykańscy eksperci i komentatorzy polityczni zaczynają coraz częściej mówić o faktycznym przedłużeniu procesu wyboru nowego prezydenta z uwagi na możliwe rozstrzyganie wyniku wyborów w Sądzie Najwyższym, podobnie jak miało to miejsce przy wyborach, w których kontrkandydatami byli Al Gore i George W. Bush Jr. Wtedy Al Gore, pomimo teoretycznie większej liczby głosów zebranych od wyborców, musiał ustąpić republikańskiemu rywalowi. Jednak tym razem Sąd Najwyższy może być postawiony przed wyjątkowo trudnym wyzwaniem.

 

Wygrana Bidena

Według kandydata demokratów Stany Zjednoczone powinny mocno zaangażować się w działania w ramach NATO, a w kontekście globalnego ładu zapowiada powrót “do roli moralnego przywódcy”. Wybór Bidena na prezydenta nie oznaczać będzie zmiany kierunku amerykańskiej polityki wobec Chin, która nadal będzie charakteryzowała się ostrą retoryką i  zdecydowanymi działaniami. Pomimo pozytywnej informacji o planowanych działaniach potencjalnego przyszłego prezydenta USA wobec Sojuszu Północnoatlantyckiego, Polskę może niepokoić fakt, że Biden zamierza przyjrzeć się bliżej sytuacji praworządności i poszanowania mniejszości w naszym kraju. Nie określił on jednak konkretnych działań jakie zamierza podjąć w tym temacie. Demokrata chciałby także przywrócić wszelkie korzystne dla migrantów prawa, które zaostrzył Trump oraz na poważnie zająć się kwestią zmian klimatu, którą neguje jego kontrkandydat.

 

Perspektywa drugiej kadencji Trumpa

Druga kadencja Trumpa zapowiada się jako kontynuacja dotychczasowego kursu, którego celem jest powstrzymanie Chin przed uzyskaniem statusu hegemona na arenie światowej, wycofywanie się z “kosztownych projektów militarnych” przez Amerykę oraz dalsze utrzymanie w pewnym sensie merkantylnego podejścia do prowadzenia polityki międzynarodowej przez Trumpa. Wydaje się, że wobec Polski Trump zamierza utrzymać przyjazny nam kurs, zwiększając stopniowo obecność wojsk amerykańskich kosztem tych stacjonujących w Niemczech, z którymi obecnie urzędujący prezydent nie ma dobrych relacji. Niedawno wydana książka byłego doradcy ds. bezpieczeństwa Trumpa – Johna Boltona nakazuje jednak podać w wątpliwość powstanie Fortu Trumpa. Bolton twierdzi w niej, że był świadkiem jak Trump wielokrotnie nakazywał swojej administracji opracowanie planu wycofania się z tej obietnicy wobec Polski. Ogólny stosunek do spraw międzypaństwowych widzianych oczami Trumpa należy określić jako America First – co w przypadku wybrania go na następną kadencję dalej będzie jego sztandarowym hasłem, zaraz obok Make America Great Again.

Na marginesie należy odnotować, że równolegle do wyborów prezydenckich, w Stanach Zjednoczonych odbywają się wybory uzupełniające do Kongresu całej Izby Reprezentantów i jednej trzeciej Senatu. Najprawdopodobniej demokraci utrzymają kontrolę nad Izbą, ale nie będzie to oczekiwane zwycięstwo. Ciekawy trend wskazuje Center for American Women and Politics, które podaje, że w tym roku 31 kandydatek republikanów dostanie mandat do zasiadania w Izbie Reprezentantów. Stanowi to nowy rekord (poprzedni to 30 kandydatek). Ta liczba może się jeszcze zwiększyć z uwagi na trwające zliczanie głosów.

Źródła: NYT, CAWP


Liczenie głosów wyborców w USA

Głosy wyborców, papierowe i elektroniczne, są liczone przez maszyny. Jednakże te karty, których maszyny nie mogły przetworzyć, muszą zostać sprawdzone przez pracowników punktów wyborczych. Gdy te punkty zostaną zamknięte, informacja o głosowaniu przekazywana jest do głównej siedziby ds. wyborów, np. lokalnego ratusza itp. W niektórych przypadkach wykonuje się to elektronicznie, a w innych na podstawie rozmowy telefonicznej, bądź przywiezionej pamięci elektronicznej, gdzie wyniki są zapisane. Wtedy też pojawia się na stronie danego stanu informacja o liczbie policzonych głosów albo informacja przekazywana jest dziennikarzom, którzy ogłaszają wyniki. Gdy znana jest wystarczająca liczba głosów by ogłosić przewagę nie do odrobienia dla konkurenta (w amerykańskim systemie zwycięzca “bierze wszystko”) media deklarują stan wygranym dla zwycięzcy głosowania. Wyniki te są jednak w praktyce jeszcze nieoficjalne i zostają zatwierdzone przez urzędników państwowych kilka tygodni później – zmiany zwykle są na tyle drobne, że system ten funkcjonował bez problemów aż do tych wyborów.

W tym roku na skutek pandemii koronawirusa wiele osób głosowało wcześniej – drogą korespondencyjną. Głosy wysłane pocztą zwykle liczone są dłużej i muszą przejść przez więcej etapów weryfikacji (takich jak sprawdzenie adresu i podpisu). W tym roku stany Pensylwania i Wisconsin nie pozwoliły na liczenie głosów wcześniej, dopiero w dniu wyborów. Z uwagi na to, że takich głosów było więcej niż w latach ubiegłych, potrzeba więcej czasu na ich zliczenie. Ponadto prawie połowa stanów zgodziła się na przyjmowanie kart do głosowania przesłanych pocztowo, ale ze stemplem najpóźniej z 3 listopada, co przełożyło się na wydłużenie procesu ich liczenia. W kilku stanach liczenie głosów będzie trwać kilka dni po dniu wyborów. Kolejną przyczyną późniejszego ogłoszenia wyników są “tymczasowe karty do głosowania”, które wydano wyborcom głosującym osobiście, którzy deklarowali chęć głosowania korespondencyjnego. Komisje wyborcze musiały więc sprawdzić czy wyborcy nie głosowali podwójnie. To wszystko opóźnia ogłoszenie zwycięzcy wyborów w poszczególnych stanach.

Już teraz wiadomo o kilkuset pozwach sądowych, które wniesiono w związku z naruszeniem prawa wyborczego, co jeszcze bardziej opóźnia ogłoszenie wyniku wyborów prezydenckich.

Źródła: BBC, The Washington Post


Podsumowanie  ostatniej debaty prezydenckiej pomiędzy Trumpem a Bidenem

Finałowa debata prezydencka pomiędzy kandydatem demokratów Joe Bidenem (77 l.), a kandydatem republikanów Donaldem Trumpem (74 l.) miała miejsce 23 października br. w Nashville w Tennessee.

Jak pisze CNN, tym razem kandydaci skupili się na konkretnych kwestiach, zamiast atakować się wzajemnie, co udało się dzięki zręcznym zabiegom moderatorki debaty Kristen Welker.

Joe Biden w debacie oczywiście mógł wypaść lepiej, ale według ekspertów zrobił wszystko co oczekiwane jest od kandydata na prezydenta, a nawet udało mu się inteligentnie zripostować argumenty Trumpa. Eksperci CNN przyznają jednak, że Biden mógł lepiej odpowiedzieć na zarzuty Trumpa co do jego działań w kwestii imigracji i w kwestiach rasowych, kiedy Biden był wiceprezydentem przez 8 lat (zrzucił winę na Kongres, który był wtedy obsadzony przez republikanów). Pod koniec debaty kandydat demokratów zaczął gubić się w swoich wypowiedziach. CNN podkreśla, że Biden nigdy nie będzie dobrym dyskutantem, ale zrobił więcej niż trzeba było, by utrzymać swoją pozycję w wyścigu, dając sobie jasną przewagę na wybory 3 listopada.

Eksperci CNN podkreślają, że korespondentka NBC do Białego Domu Kristen Welker nie dała się zagraniom Trumpa i nie pozwoliła żadnemu kandydatowi na przegadanie jej. Trzymała się pytań, które zadawała i gdy było to niezbędne używała przycisku do zagłuszania debatujących mężczyzn. Ten nowy dodatek bardzo jej pomógł, jako że kandydaci obawiali się być wyłączani z rozmowy za wzajemne przerywanie, a w przypadku Trumpa był on znacznie mniej agresywny niż w poprzedniej debacie. CNN bardzo chwali sobie przycisk do wyciszania uczestników i ma nadzieję, że stanie się on nieodłącznym elementem przyszłych wydarzeń tego typu.

CNN zarzuciło Trumpowi, że mówił o demokratce Alexandrii Ocasio-Cortez używając inicjałów “AOC”, a dalej, że uważa się on za prezydenta, który zrobił najwięcej (po Abrahamie Lincolnie) dla czarnoskórych Amerykanów. Na plus dla Trumpa jest fakt, że tym razem posłuchał on swoich doradców i zachowywał się wyraźnie lepiej niż podczas ostatniej debaty, przerywając mniej swojemu konkurentowi. Zdaniem CNN Trump nie wykorzystał jednak szansy jaką dawała ostatnia debata by zdobyć przewagę nad Bidenem w wyścigu o prezydencki fotel. Nie był on też w stanie długo utrzymać tonu przystającego urzędującemu prezydentowi, by na końcu debaty mówić już o tym, jaką on jest “najmniej rasistowską osobą” w całym budynku. Poza tym Trump wyolbrzymiał i przekłamywał różne fakty. Zdaniem fact-checkera CNN “[z] perspektywy kłamania, Trump był jeszcze gorszy (…) niż podczas pierwszej debaty”.

Fox News z kolei napisał, że Trump pięknie się wysławiał i nadaje się na przywódcę Amerykanów podczas drugiej kadencji.

Kandydat republikanów potwierdził, że chciałby powstrzymać rozwój radykalnego socjalizmu w Ameryce, pokonać COVID-19 i odbudować amerykańską gospodarkę. Ponadto chciałby zmniejszać podatki, ukończyć (sławny już) mur na granicy z Meksykiem, zapewnić opiekę zdrowotną dla każdego w rozsądnej cenie, a w końcu przeciwstawić się gospodarczo Chinom.

Fox News podał, że Joe Biden przypomniał widzom, że “lewica pozbawiona jest innowacyjnych pomysłów”. Socjalizm był już próbowany i nie sprawdził się, ale Biden dalej brnie w tym kierunku obiecując “mniej wolności, a więcej rządu” jako podstawę dla każdej swojej inicjatywy. Jasne jest dla tej stacji, że Biden to tylko “gadanie”, za którym nie idą żadne czyny, o czym ma świadczyć jego 47 lat w polityce bez żadnych znaczących sukcesów.

Trump zapowiedzial walkę z “chińskim koronawirusem” i utworzenie szczepionki przed końcem roku, a Biden powiedział, że zamknie gospodarkę ponownie, jeśli będzie trzeba.

Padły też słowa, że Biden jest żywym przypomnieniem, że politycy z zawodu są wspaniali w tworzeniu komisji, ale w niczym innym. Podczas debaty pozwolono mu ponoć “kłamać do woli”, przykładowo w związku z jego domniemanym udziałem w brudnych interesach z komunistycznymi Chinami. Miał on też kłamać odnośnie swoich planów zwiększenia podatków, zmian w opiece zdrowotnej, nielegalnej imigracji, poparcia dla policji wobec niedawnych zamieszek w kraju, poparcia dla czarnoskórych Amerykanów, a w końcu o swoich zamierzeniach dla sektora energetycznego.

Fox News kończy historię słowami, że tak jak w 2016 roku, Trump znowu wychodzi z sytuacji zwycięsko, a skorumpowany polityk Waszyngtonu Biden chowa się w swojej piwnicy w oczekiwaniu na wyniki wyborów.

Heritage Foundation pisząc o debacie skupił się na kwestiach merytorycznych, a dokładniej na kwestii podatków. Zdaniem komentatora tego think tanku, wygrana Joe Bidena będzie oznaczać dla Amerykanów wzrost podatków – nie tylko dla najbogatszych, o czym bezpośrednio mówił Biden w swojej kampanii, ale także dla przeciętnego Amerykanina. Wiąże się to z faktem, że Biden zapowiada odwołanie ulg i reform podatkowych Trumpa z 2017 roku, które dla przeciętnego podatnika oznaczają zmniejszenie daniny dla państwa o 1400 dolarów. Biden zasygnalizował też poparcie dla “podatku węglowego”, a także od zysków kapitałowych dla każdego. Dalej, obarczona daniną 200$ będzie większa liczba typów broni, nie będzie można odpisać podatku na konta emerytalne i zostaną wprowadzone różne nowe podatki.

Heritage podkreśla więc, że za pomysły Bidena zapłacą nie tylko zarabiający powyżej 400 000 dolarów rocznie, jak zapowiadał w kampanii, ale także zwykli Amerykanie. Cofnięcie reform Trumpa doprowadzi do tego, że firmy staną się mniej konkurencyjne niż ich zagraniczni rywale. Ostatecznie jednak, niezależnie od wyniku wyborów, podatki pójdą w górę. Są to konsekwencje ciągle zwiększających się wydatków publicznych, których reformy nikt nie planuje się podjąć.

Źródła: CNN, Fox News, USA Today, Heritage Foundation, Tax Foundation


Internet ciał – szanse, zagrożenia i zarządzanie

Urządzenia smart podłączone do Internetu stają się coraz bardziej dostępne na rynku, obiecując konsumentom i przedsiębiorcom więcej komfortu i lepszą efektywność. W ramach Internetu rzeczy (Internet of Things) wyrasta nowy przemysł urządzeń, zwanych Internetem ciał, które monitorują ludzkie ciało i przekazują zdobyte informacje przez Internet. Internet ciał obejmuje rosnącą liczbę urządzeń, które skupiają w sobie oprogramowanie, sprzęt i możliwości komunikacyjne do śledzenia personalnych danych nt. stanu zdrowia, pozwalają także zapewnić niezbędne leczenie, polepszają komfort ciała, jego funkcjonowanie, zdrowie albo samopoczucie w ogóle.

Rozwój urządzeń Internetu ciał dodatkowo komplikuje obecną sytuację w kontekście prawnym, regulacyjnym i etycznym. W Stanach Zjednoczonych zarządzanie Internetem ciał ma miejsce przy pomocy agencji federalnych, stanowych, organizacji pozarządowych i grup prokonsumenckich. Nie ma więc jednego organu do nadzoru nad tą nową gałęzią przemysłu. RAND daje kilka zaleceń w swoim raporcie odnośnie Internetu ciał i mierzenia się z tym nowym wyzwaniem. Jest to np. zakazanie działalności gospodarczej dla firm zagranicznych, które naruszają prawa człowieka. Dalej rząd powinien sfinansować badania i współpracę z ekspertami by przygotować regulacje bezpieczeństwa dla wdrażanej infrastruktury 5G, Wi-Fi 6 i Internetu satelitarnego. Kolejną kwestią jest znalezienie rozwiązania jak zachęcić do szybszego wycofania z użytku starszych urządzeń medycznych, które są podatne na cyberataki. Twórcy z dziedziny Internetu ciał muszą również zwracać uwagę na cyberbezpieczeństwo i prywatność od samego początku powstawania produktów, a dalej powinny te urządzenia być odpowiednio przetestowane i mieć możliwość wdrażania późniejszych aktualizacji. RAND zaleca też Kongresowi wprowadzenie federalnych standardów dla danych zbieranych z Internetu ciał.

Źródło: RAND Corporation


Numer przygotowali:

Anna Bielecka (redaktor prowadząca) – medioznawca, dziennikarka i autorka kampanii społecznych. Absolwentka Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii na Uniwersytecie Warszawskim oraz Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Obecnie doktorantka i wykładowca na Uniwersytecie Warszawskim. Posiada doświadczenie w zakresie budowania strategii komunikacyjnych i marketingowych. Absolwentka Szkoły Przywództwa oraz programu Przywództwo Poziom Wyżej w Instytucie Wolności.

Jakub Turkowski – aplikant radcowski. Absolwent Uniwersytetu w Białymstoku. Studiował na Uniwersytecie w Walencji i Uniwersytecie Arystotelesa w Salonikach. Współpracownik serwisu Duel Amical. Absolwent Szkoły Przywództwa Instytutu Wolności.

Daniel Baldys  – absolwent Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, a także Uniwersytetu Ritsumeikan w Kioto (na stypendium ufundowanym przez rząd Japonii). Studiował na Uniwersytecie w Bolonii. Pasjonat stosunków międzynarodowych i języka angielskiego. Absolwent Szkoły Przywództwa Instytutu Wolności.

Ekspres USA nr 51, red. Anna Bielecka

Anna Bielecka - redaktor prowadząca, medioznawca, dziennikarka i autorka kampanii społecznych. Absolwentka Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii na Uniwersytecie Warszawskim oraz Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Obecnie doktorantka i wykładowca na Uniwersytecie Warszawskim. Posiada doświadczenie w zakresie budowania strategii komunikacyjnych i marketingowych. Absolwentka Szkoły Przywództwa oraz programu Przywództwo Poziom Wyżej w Instytucie Wolności.

Wpisz swój adres email

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celu przesyłania informacji o aktualnościach, projektach oraz innych informacji o charakterze marketingowym lub edukacyjnym, na zasadach określonych Polityką Prywatności.

 

Newsletter

Zapisz się do newslettera, by otrzymywać najważniejsze wiadomości od Instytutu Wolności

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celu przesyłania informacji o aktualnościach, projektach oraz innych informacji o charakterze marketingowym lub edukacyjnym, na zasadach określonych Polityką Prywatności.

 

Newsletter

If you wish to sign up for a newsletter, please provide your details

I hereby agree for processing my personal data in order to send information about news, projects and other marketing or educational information, on the terms set out in the Privacy Policy.

 

I hereby agree for processing my personal data in order to send information about news, projects and other marketing or educational information, on the terms set out in the Privacy Policy.

 

Ich erkläre mein Einverständnis zur Verarbeitung meiner persönlichen Daten zum Zweck der Benachrichtigung über aktuelle Dinge,Projekte sowie andere Informationen mit Marketing- oder Bildungscharakter gemäß den Grundsätzen der Datenschutzerklärung.