Sedno rosyjskiej propozycji w sprawie misji ONZ tkwi w jej szczegółach

Rosyjska propozycja wprowadzenia misji pokojowej ONZ na Ukrainę przedstawiona we wrześniu 2017 r., to dyplomatyczny blef mający dowodzić rzekomej gotowości rosyjskich władz do ustępstw.

Daniel Szeligowski – analityk programu Europa Wschodnia w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych

Tekst oparty na wystąpieniu z debaty „Jak rozwiązać konflikt rosyjsko-ukraiński”

W rzeczywistości zakłada ona wysłanie do Donbasu lekko uzbrojonej misji policyjnej, której celem byłaby ochrona znajdujących się już obecnie na tych terenach obserwatorów OBWE. Jedyne zagrożenie dla obserwatorów OBWE stwarzają jednak utrzymywane przez Rosję w Donbasie nieregularne oddziały zbrojne. Do rosyjskiej propozycji należy zatem podchodzić z ostrożnością.

Istnieją co najmniej trzy powody, dla których Władimir Putin wyszedł z taką inicjatywą.

Po pierwsze, Putin chciał ubiec Petra Poroszenkę. Ukraiński prezydent już wcześniej zapowiedział bowiem, że podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ przedstawi własną propozycję wprowadzenia do Donbasu sił pokojowych. Zarazem rosyjska propozycja została tak opracowana, aby Ukraina była zmuszona ją odrzucić. Pozwoliłoby to Rosjanom oskarżyć ukraińskie władze o sabotowanie prób pokojowego uregulowania sytuacji w Donbasie.

Po drugie, pozorując elastyczność w kwestii Donbasu, Rosja chciała skłonić Stany Zjednoczone do wycofania się z deklaracji dotyczących sprzedaży Ukrainie zaawansowanych systemów uzbrojenia (tzw. śmiercionośnej broni defensywnej). Zwiększenie pomocy wojskowej dla Ukrainy cieszy się poparciem wpływowych członków Kongresu oraz przedstawicieli administracji prezydenta Trumpa, w tym specjalnego wysłannika USA ds. uregulowania sytuacji na Ukrainie Kurta Volkera.

Po trzecie, Rosja chciała zmusić państwa wspierające Ukrainę do zwiększenia presji na rząd w Kijowie w sprawie wdrażania porozumień mińskich. Na Ukrainie trwają prace nad ustawą o Donbasie, która usztywni stanowisko ukraińskiego rządu w tym zakresie. Zgodnie z tymi planami uregulowanie polityczne będzie musiało zostać poprzedzone zapewnieniem bezpieczeństwa. Temu natomiast sprzeciwia się Rosja, która dąży do wymuszenia na ukraińskich władzach zorganizowania wyborów w Donbasie bez wycofania z tych terenów rosyjskich wojsk.

Sedno rosyjskiej propozycji tkwi w jej szczegółach. Według rosyjskich władz misja miałaby zostać dyslokowana tylko wzdłuż linii frontu (tzw. linii rozgraniczenia). Nie objęłaby zatem swoim mandatem zarówno kontrolowanych przez Rosję części obwodów donieckiego i ługańskiego, jak również znajdującej się wyłącznie pod rosyjską kontrolą części granicy ukraińsko-rosyjskiej. W dodatku zasady jej funkcjonowania miałyby zostać uzgodnione w negocjacjach z zależnymi od rosyjskich władz tzw. separatystami. W rezultacie Rosja utrzymałaby wpływ na sytuację polityczno-społeczną na Ukrainie, uzyskując jednocześnie możliwość zmniejszenia kosztów swojej operacji w Donbasie, a nawet rozpoczęcia rozmów w sprawie stopniowego zniesienia sankcji nałożonych na nią przez UE i USA.

Tymczasem z ukraińskiego punktu widzenia dyslokacja misji pokojowej powinna prowadzić do demilitaryzacji kontrolowanych przez Rosję terenów. Mandat sił pokojowych ONZ powinien zatem obejmować całe terytorium Donbasu kontrolowane przez Rosję, włącznie z dostępem do granicy rosyjsko-ukraińskiej i miejsc składowania broni. Ukraina odrzuca jednocześnie możliwość prowadzenia jakichkolwiek negocjacji z tzw. separatystami. Sprzeciwia się także włączeniu oddziałów rosyjskich w skład ewentualnej misji (co wynika głównie z praktyki ONZ, zgodnie z którą w misjach nie uczestniczą jednostki z państw sąsiadujących z krajem, do którego kierowane są siły pokojowe). W praktyce misja pełniłaby rolę tymczasowej administracji, otwierając drogę do przyszłych wyborów w Donbasie.

Biorąc pod uwagę rozbieżności w stanowiskach Ukrainy i Rosji, porozumienie w sprawie wysłania do Donbasu misji pokojowej ONZ jest mało prawdopodobne. Rosjanie wciąż dążą do odnowienia pełnej kontroli nad państwami wchodzącymi niegdyś w skład ZSRS (być może z wyjątkiem państw bałtyckich) oraz stworzenia strefy buforowej w Europie Środkowej, co w zasadzie wyklucza możliwość szybkiego zakończenia wojny w Donbasie. Głównym celem polityki zagranicznej Ukrainy pozostanie zatem obrona przed rosyjskimi próbami stworzenia w granicach państwa ukraińskiego rosyjskiego protektoratu, który umożliwiałby Rosji blokowanie decyzji ukraińskich władz w zakresie polityki zagranicznej i bezpieczeństwa.

Fot. Tatyana Tkachuk CC BY-ND 2.0

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celu przesyłania informacji o aktualnościach, projektach oraz innych informacji o charakterze marketingowym lub edukacyjnym, na zasadach określonych Polityką Prywatności.

FreshMail.pl
 

Newsletter

Zapisz się do newslettera, by otrzymywać najważniejsze wiadomości od Instytutu Wolności

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celu przesyłania informacji o aktualnościach, projektach oraz innych informacji o charakterze marketingowym lub edukacyjnym, na zasadach określonych Polityką Prywatności.

FreshMail.pl
 

Newsletter

Zapisz się do newslettera, by otrzymywać najważniejsze wiadomości od Instytutu Wolności

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celu przesyłania informacji o aktualnościach, projektach oraz innych informacji o charakterze marketingowym lub edukacyjnym, na zasadach określonych Polityką Prywatności (http://instytutwolnosci.pl/polityka-prywatnosci/).

FreshMail.pl