Przyszłość niemieckiej polityki to wielka niewiadoma – Łukasz Warzecha

Trudno powiedzieć coś zdecydowanego o zmianach w polityce niemieckiej, bowiem mamy przed sobą jeszcze tygodnie lub nawet miesiące negocjacji dotyczących utworzenia koalicji. Moim zdaniem wszystkie warianty są jeszcze otwarte.

Kwestią istotniejszą niż dzisiejszy skład koalicji będzie to, jak potoczy się los niemieckiej polityki w dłuższej perspektywie. Pojawiają się głosy, że może to być ostatnia kadencja Angeli Merkel jako kanclerz. Są to oczywiście spekulacje, ale z pewnością mandat CDU/CSU został w wyniku ostatnich wyborów znacznie osłabiony. Wyraźnie wzrosła natomiast legitymizacja Alternatywy dla Niemiec. Wynika to z rozczarowania Niemców polityką przyjmowania imigrantów prowadzoną przez koalicję CDU/CSU i SDP. Wydaje się więc, że gdyby Merkel nie startowała już w kolejnych wyborach, staniemy przed dużą niewiadomą.
Można się zastanawiać, czy wzrost poparcia dla AfD jest incydentalny, czy trwały. Niezwykle krótkowzroczne i bardzo niepokojące są głosy po stronie polskiej, że dobry wynik tej partii jest pozytywny dla Polski. Przypomina mi to trochę fascynację części polskiej prawicy Frontem Narodowym we Francji. Z jednej strony można powiedzieć, że rozchwianie systemu politycznego w Niemczech może być dla Polski korzystne. Należy jednak zastanowić się, czy nie zyskujemy więcej na stabilności Niemiec niż na osłabieniu jego wewnętrznej sytuacji, ze względu na naszą synergię.

Dodatkowo warto zauważyć, że gdyby pozycja AfD rosła, CDU/CSU mogłoby próbować przejąć część jej postulatów. W takiej sytuacji mogłoby dojść do próby wypchnięcia imigrantów poza granice Niemiec do innych krajów na zasadzie stałego mechanizmu relokacji. Nasiliłoby to naciski niemieckie również na Polskę. AfD z pewnością nie jest też partią propolską, o czym świadczy np. wsparcie udzielonej tej formacji przez Erikę Steinbach.

Nie widzę natomiast potencjału na zmiany w polityce europejskiej Niemiec. Te problemy rozstrzygnęły się jeszcze przed wyborami. Zapał i plany Emmanuela Macrona nie znajdują w Berlinie entuzjastycznych odbiorców. Angela Merkel stanie przed wyzwaniem – będzie chciała pomóc Macronowi, by ten mógł pokazać w swoim kraju, że coś osiągnął, jednocześnie nie pozwalając mu na realizację pomysłów, którymi epatował w kampanii wyborczej. Chodzi tu przede wszystkim o kwestię uwspólnotowienia budżetu, a zatem także związanych z nim obciążeń. Byłby to mechanizm korzystny dla Francji, a szkodliwy dla Niemiec. Dlatego Merkel może szukać spektakularnego sposobu, by poprzeć Macrona bez straty dla siebie – tak więc czyimś kosztem. Dla Polski może być to sytuacja groźna, gdyż Niemcy mogą wykorzystać tu problem pracowników delegowanych.

Łukasz Warzecha

Fot. Jou Watch CC BY – SA 2.0

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celu przesyłania informacji o aktualnościach, projektach oraz innych informacji o charakterze marketingowym lub edukacyjnym, na zasadach określonych Polityką Prywatności.

FreshMail.pl
 

Newsletter

Zapisz się do newslettera, by otrzymywać najważniejsze wiadomości od Instytutu Wolności

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celu przesyłania informacji o aktualnościach, projektach oraz innych informacji o charakterze marketingowym lub edukacyjnym, na zasadach określonych Polityką Prywatności.

FreshMail.pl
 

Newsletter

Zapisz się do newslettera, by otrzymywać najważniejsze wiadomości od Instytutu Wolności

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celu przesyłania informacji o aktualnościach, projektach oraz innych informacji o charakterze marketingowym lub edukacyjnym, na zasadach określonych Polityką Prywatności (http://instytutwolnosci.pl/polityka-prywatnosci/).

FreshMail.pl